Piramida

Tytuł oryginalny: The Pyramid

Reżyseria: Grégory Levasseur

Obsada: Ashley Hinshaw, Denis O'Hare, Christa Nicola, James Buckley

Scenariusz: Daniel Meersand, Nick Simon

Muzyka: Nima Fakhrara

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2014

Piramida - okładka
Czasami, gdy film jest zapowiadany wydaje się mieć potencjał i budzi nadzieję, że powstanie dobry horror. Tak było z “Piramidą”. Co prawda za kamerą stanął debiutujący w roli reżysera Grégory Levasseur, ale człowiek ten maczał palce w takich scenariuszach jak “Blady strach”, “Wzgórza mają oczy”, “Lustra” czy “Pirania 3D” i można było podejrzewać, że podpatrzył parę sztuczek u samego Alexandre Aji, spod ręki którego horrory zawsze trzymają pewien poziom. No i do tego klimat Egiptu, piramidy i ciasne tunele. Czego jak czego, ale potencjału tej produkcji nie można było odmówić.

Na Saharze zostaje odkryta nietypowa piramida. Z piasku wystaje tylko jej niewielki wierzchołek, a reszta jest zakopana. W dodatku budowla jest trójścienna. Grupie badających ją archeologów, udaje się otworzyć korytarz prowadzący do jej wnętrza. Niestety w wyniku zamieszek do jakich dochodzi w całym Egipcie, badacze zostają odwołani ze swoich stanowisk. Ale głód wiedzy i żądza przygód nie daje im tak po prostu odejść. Postanawiają wprowadzić do wnętrza robota, który ma uchylić rąbka tajemnicy. Pech chce, że z maszyną tracą kontakt, a że jest to drogi sprzęt, nie ma rady jak wejść osobiście do wnętrza i z jednej strony wydobyć robota, a z drugiej, osobiście przyjrzeć się na żywo temu, co kryją starożytne ściany. A kryją sporo złego.

Od razu zdradzę, że potencjał, o którym piszę we wstępie nie został w pełni wykorzystany, ale na szczęście nie oznacza to, że film do niczego się nie nadaje. To, co może się podobać to sam początek, który choć standardowy i niewiele w nim się dzieje, ogląda się w miarę dobrze. Sama piramida przywodzi na myśl filmy z Indianą Jonesem i od czasu do czasu czuć tutaj delikatny klimat przygody, choć szybko okaże się, że w starożytnym wnętrzu kryje się niebezpieczeństwo. Nastrój grozy zdecydowanie mógłby być mocniejszy, ale znajdą się ze dwie sceny, które podniosą ciśnienie krwi. Szczególnie dobrze wyszła jedna, mające miejsce w komnacie grobowej, ale więcej dowiecie się, jeśli dacie “Piramidzie” szansę. Sam główny zły też daje radę i zdecydowanie nie chciałbym spotkać typa osobiście. Szczególnie, że ubić go nie jest łatwo jeżeli w ogóle jest to możliwe.

Ale film mimo kilku zalet, ma też sporo wad. Przede wszystkim piramida, choć niby taka ogromna, składa się raptem z kilku korytarzy, komnaty grobowej i dwóch większych pomieszczeń. Sprawia to, że nie widać jej ogromu i to poszukiwanie wyjścia z niej wydaje się nieco naciągane. Bohaterowie miotają się po niej jak banda bezradnych dzieci, a ich archeologiczne doświadczenie zostało chyba na zewnątrz. Normalny, logicznie myślący człowiek, który nigdy nie wyszedł z domu, przeżyłby dłużej. Fabuła raczej nie zaskakuje i jest dość przewidywalna. Ogarnięty konfliktem Egipt nie odgrywa tutaj właściwie żadnej roli, poza powodem odwołania wykopalisk. O nielogicznościach i lukach nie będę już wspominał.

Film da się obejrzeć i nawet momentami czerpać z seansu przyjemność, ale nie da się ukryć, że mamy tutaj do czynienia z pozycją średnią. A szkoda, bo wydawało się, że może z tego powstać coś lepszego. W każdym razie, jeśli lubicie ciasne tunele (choć nie w jakiejś przytłaczającej ilości), poetykę found footage i jara was historia Egiptu (ale nie przywiązujecie wagi to prawdy historycznej), a na dodatek nie macie nic innego pod ręką, można “Piramidzie” dać szansę. Szału nie ma, ale prawie dwie godzinki zabije.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

5