Krew niewinnych

Tytuł oryginalny: Cherry Falls

Reżyseria: Geoffrey Wright

Obsada: Brittany Murphy, Jay Mohr, Gabriel Mann, Candy Clark

Scenariusz: Ken Selden

Muzyka: Walter Werzowa

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2000

Krew niewinnych - okładka
Chociaż za złote lata dla slashera uważa się lata osiemdziesiąte, to i dekadę później otrzymaliśmy kilka godnych pozycji. Najjaśniejszym punktem jest tutaj “Krzyk”, któremu dorównać się starają “Koszmar minionego lata”, czy “Ulice strachu”. Teen slashery w czystej postaci. Do tego grona chciałby zapewne dołączyć film “Krew niewinnych”, ale jak czas pokazał, nie do końca mu się to udało.

Sam pomysł miał szanse na powodzenie. W małym miasteczku zaczynają ginąć nastolatki. Wszystko wskazuje na to, że na horyzoncie pojawił się seryjny morderca, który jak się wkrótce okażę, poluje na dziewice. Sposób ochrony wydaje się banalny, a młodzież jak to młodzież, szybko wpada na pomysł zorganizowania grubej imprezy. Miejscowy szeryf nie ma łatwego zadania, bo nie dość, że w okolicy grasuje groźny morderca, a raczej morderczyni jak wskazują dowody, to jeszcze miejscowe dzieciaki ze szkoły średniej najwyraźniej planują orgię.

Co by nie mówić, pomysł wyjściowy jest jak najbardziej godny przedstawiciela gatunku i nastolatkom na pewno przypadnie do gustu. Sposób poprowadzenia fabuły też nie jest zły, bo i tempo akcji jak i kluczowe sceny pojawiają się niespiesznie, ale z częstotliwością, która spokojnie wzbudza zainteresowanie widza. Sama postać morderczyni jest nieźle zarysowana, ale już jej działania momentami dryfują bardziej w kierunku parodii niż poważnego podejścia do tematu. Tu się potknie, tam oberwie plastikową rybą czy słoikiem… no nie wypada, na prawdę nie wypada. Ale jak już kogoś zabije, to jest to stylowe i w kanon slashera wpisuje się idealnie. Nieźle wypada też wątek samej morderczej motywacji zabójczyni, ale nie chcę tutaj zbyt dużo zdradzić.

Bohaterowie, których losy przyjdzie widzowi śledzić podczas seansu, trochę rozczarowują. Główna bohaterka jest… dziwna. To chyba będzie najlepsze określenie, choć charakterystyczna, a grająca ją aktorska stworzyła niezłą kreację. Sama morderczyni choć momentami nieporadna, to w ogólnym rozrachunku daje radę. Pozostali trzymają jako taki poziom, choć niektórzy nastolatkowie jak już coś powiedzą to czasami nie wiedziałem czy się śmiać, płakać czy uznać, że tego nie słyszałem. Ale to już raczej wina scenariusza, który ma swoje słabsze momenty.

Z oceną “Krwi niewinnych” problem mam taki, że gdy film oglądałem piętnaście lat temu, będąc w wieku mniej więcej filmowych bohaterów, to wydawał mi się on dużo bardziej atrakcyjny i lepiej zrealizowany. Wtedy uznałem go za jeden z lepszych slasherów tamtych czasów, który spokojnie mógłby stanąć na półce obok trzech tytułów, które przytoczyłem we wstępie. Niestety film, przed napisaniem recenzji sobie odświeżyłem, i teraz nie podobał mi się już tak bardzo. Owszem, jakaś magia nadal w nim jest, ale wiele elementów jak np. główna bohaterka, dialogi czy niektóre sceny trochę mnie drażniły. W efekcie nie bawiłem się podczas seansu tak, jak miałem nadzieję, że będę. Ale obejrzeć chyba warto. Szczególnie jeżeli jesteście jeszcze w szkole średniej.



+ polowanie na dziewice
+ aranżacja morderstw
+ zakończenie w sumie daje radę

- momentami może drażnić
- kreacja zabójczyni dryfująca w kierunku parodii

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

6