Maggie

Tytuł oryginalny: Maggie

Reżyseria: Henry Hobson

Obsada: Arnold Schwarzenegger, Abigail Breslin, Joely Richardson, Raeden Greer

Scenariusz: John Scott 3

Muzyka: David Wingo

Kraj pochodzenia: Szwajcaria, USA

Rok powstania: 2015

Maggie - okładka
Wydawałoby się, że horror o zombie nie może być kameralny. Kino przyzwyczaiło nas do straszenia całą hordą żywych trupów, która wypełnia ekran aż po horyzont. Tymczasem w “Maggie” zombie możemy policzyć na palcach jednej ręki, a film i tak potrafi przykuć do ekranu… albo zanudzić na śmierć. Zależy, czego się oczekuje.

Mamy tutaj do czynienia z horrorem mocno naznaczonym dramatem. Tytułowa bohaterka w wyniku ugryzienia przez zombie, zostaje zarażona wirusem, który w ciągu kilku tygodnie przemieni ją w żywego trupa. Choroba będzie postępować powoli, a lekarstwa nie ma. Jedynym środkiem zaradczym jest kwarantanna, która sądząc z plotek, niczego dobrego nie przynosi. Jest to dramat jednostki, młodej dziewczyny, która z każdym dniem się zmienia, a jej życie wyraźnie dobiega końca. Ogólna bezsilność nie pomaga w jej sytuacji. Jest to też dramat jej ojca, który chciałby ją chronić, ale wie że jedyne co może zrobić to skrócić jej męki, gdy ta się przemieni. Wreszcie jest to dramat rodziny. Przyrodnia matka Maggie, która choć stara się traktować bohaterkę jak własną córkę, boi się jej, a jej strach z każdym dniem przybiera na sile.

Wszystko dzieje się gdzieś na amerykańskiej prowincji, wśród pól i kilku sąsiadów. Gdzie każdy zna każdego i wszyscy wiedzą kto jest chory. Fabuła rozwija się niespiesznie. Wręcz powolnie. Obserwujemy jak wirus wpływa na bohaterkę, jak ta próbuje stawić czoła swej chorobie i towarzyszymy jej kiedy się załamuje. Widzimy też jak epidemia wpływa na jej rodzinę oraz lokalną społeczność.

Kameralność tego filmu buduje mała liczba bohaterów, umiejscowienie akcji oraz zdjęcia. Te ostatnie wyróżniają długie kadry, które jeszcze wyraźniej podkreślają wolne tempo akcji.

Technicznie jest dobrze. Zdjęcia są ładne wizualnie, a aktorzy bardzo dobrze odgrywają swoje role. Świetnie wypada nawet Arnold Schwarzenegger, który grając ojca tytułowej bohaterki musiał pokazać coś więcej niż pełen zaangażowania okrzyk “get to the chopper”. Owszem, jego rola polega tutaj głównie na odgrywaniu smutnego faceta, ale w kilku momentach musi wykrzesać z siebie nieco więcej ekspresji i robi to naprawdę dobrze. Pozostali aktorzy nie pozostają w tyle i dotrzymują mu kroku.

Groza jest tutaj mocno wycofana, ale niewątpliwie czuć pewne fajne napięcie, które niestety do niczego nie prowadzi. Przestraszyć się jest ciężko. Skrzywić na jakiś okropny widok nie ma kiedy.

W efekcie “Maggie” jest filmem, któremu warto dać szansę, ale trzeba nastawić się na powolny dramat. O krwawej jatce zapomnijcie. Jest to film, o chorobie, która postępuje wolno, ale nieustępliwie. Wywiera wpływ nie tylko na osobę zarażoną, ale także jej najbliższe otoczenie. Dopiero potem jest to film o zombie. Ja polecam.



+ zombie w dramatycznym ujęciu
+ niezłe zdjęcia
+ nieco inne podejście do tematu

- wolne tempo akcji przez co może niektórych widzów znudzić

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

7