Ludzka stonoga 3

Tytuł oryginalny: The Human Centipede III (Final Sequence)

Reżyseria: Tom Six

Obsada: Dieter Laser, Laurence R. Harvey, Tom Six, Bree Olson, Eric Roberts

Scenariusz: Tom Six

Muzyka: Misha Segal

Kraj pochodzenia: Holandia, USA

Rok powstania: 2015

Ludzka stonoga 3 - okładka
“Ludzka stonoga” to taka seria, która jedzie na jednej koncepcji. Dodajmy, że niesmacznej i dla niektórych szokującej. Pierwszy film był niezły. Jakoś to wszystko współgrało ze sobą, a pomysł stworzenia tytułowego tworu jakkolwiek bez sensownie by nie brzmiał, jakoś pociągnął ten film. Dwójka już była tylko obleśna, ale wyróżniała się mocnym zakończeniem. Jak wypada trójka? Zobaczmy.

Tym razem akcja dzieje się w więzieniu. Przybytek generuje spore koszty co martwi tamtejszego księgowego oraz nie podoba się miejscowemu gubernatorowi. Księgowy na uzdrowienie sytuacji czerpie pomysły z dwóch części filmu “Ludzka stonoga”, ale dyrektor nie chce nawet o tym słyszeć. Ma własne metody. Kiedy nie molestuje sekretarki, zabawia się torturując więźniów. Niestety nie wpływa to ani na obniżenie kosztów utrzymania, ani na uległość osadzonych. W końcu, doprowadzony do ostateczności i konsultacjach z samym Tomem Sixem (reżyserem wspomnianych filmów) oraz miejscowym lekarzem, którzy zapewniają go, że operacja jest jak najbardziej wykonalna, decyduje się wprowadzić nową, rewolucyjną metodę penitencjarną.

W tej części na ekranie zobaczymy zarówno znanego z jedynki Dietera Lasera (tutaj dyrektor więzienia), jak i grającego w dwójce Laurence’a R. Harvey’a (tutaj jako księgowy). Grają oni oczywiście inne postaci niż w poprzednich odsłonach, ale równie pokręcone. O ile ten drugi wciela się w typowego, zakompleksionego gryzipiórka, choć zafascynowanego obrazami wyreżyserowanymi przez Toma Sixa, co nie najlepiej świadczy o jego psychice, tak przed tym pierwszym wyzwanie zostało postawione wyżej. Grany przez Lasera bohater to czysty psychopata i patrząc na aktora w akcji, aż dziw bierze, że podczas kręcenia poszczególnych scen nie pękła mu jakaś żyłka. Przez większość czasu napięty i krzyczący, sprawia wrażenie gościa, z którym nikt nie chciał by mieć do czynienia. Z jednej strony uwielbiający się znęcać nad więźniami, z drugiej żyjący w ciągłym lęku przed buntem i zemstą osadzonych. W wolnych chwilach molestuje swoją sekretarkę, w której nawiasem mówiąc, zakochany jest jego księgowy. No i jest zadeklarowanym rasistą. Obserwuje się go z obrzydzeniem i fascynacją jednocześnie. W filmie pojawia się także sam Tom Six, grający samego siebie, czyli reżysera dwóch części “Ludzkiej stonogi”. Za trójkę też zresztą odpowiada, ale z racji konwencji, nikt o tym nie wspomina.

Nieźle wypadają kadry. Filmowe więzienie osadzone jest gdzieś w gorętszych stanach Ameryki, w związku z czym panujący upał świetnie podkreśla żółta paleta barw. Bohaterowie są spoceni i panująca temperatura wyraźnie daje im się we znaki. Dobrze wypadają także sceny tortur. Nie ma ich dużo i nie szokują brutalnością, chociaż męska część widowni podczas kastracji wzrok od ekranu na chwilkę może odwrócić. Do aktorstwa też nie ma się co przyczepić, chociaż postać dyrektora więzienia jest mocno przerysowana, a Dieter Laser odgrywa go dość brawurowo przez co czasami wpada w śmieszność. Ale musicie mieć świadomość, że w tym filmie czarny humor czasem się pojawia, dzięki czemu wcale to nie przeszkadza.

I tylko tej stonogi jest niewiele. Znaczy jak już się pojawia, to robi wrażenie bo składający się ze wszystkich osadzonych więźniów, połączony ustami i odbytem twór jest delikatnie mówiąc, pokaźny. Ale widzimy go tylko przez kilka chwil, w samym finale filmu. To z pewnością przyniesie zawód fanom poprzednich odsłon. Małą pociechą może być dodatkowy, tajemny projekt dyrektora. Ale to już musicie zobaczyć sami. No i te krzyki Lasera w po jakimś czasie męczą.

Tak dochodzimy do sedna. Jeśli oczekujecie największej ludzkiej stonogi w historii kinematografii to taką tutaj znajdziecie, ale nie widać jej zbyt długo. “Ludzka stonoga 3” to film mający gdzieś poprawność polityczną, posiadający charakterystycznego choć z czasem męczącego głównego bohatera, niezłe tortury i niekiedy całkiem fajne kadry. Mimo wszystko jest to obraz mniej kontrowersyjny niż poprzednie części, ale jednocześnie oglądało mi się go najlepiej. Może jest po prostu łatwiejszy w odbiorze, choć na pewno nie lekki. Przez wielu uznany za najgorszą odsłonę cyklu, ale ja się z tym nie zgodzę. Moim zdanie jest to film zdecydowanie ciekawszy niż dwójka i lepiej zrealizowany niż jedynka. Polecać nie polecam, ale warto sprawdzić.



+ zdjęcia
+ galeria postaci z dyrektorem na czele
+ gwałt w nerkę
+ cukiereczki
+ dodatkowy projekt

- mało stonogi
- ciągle krzyczący i napięty szef w końcu męczy
- nijaki występ Toma Sixa

underluk

GORE

5

STRACH

2

OCENA

6