Wybryk natury

Tytuł oryginalny: Freaks of Nature

Reżyseria: Robbie Pickering

Obsada: Nicholas Braun, Vanessa Hudgens, Mackenzie Davis, Ed Westwick, Josh Fedem

Scenariusz: Oren Uziel

Muzyka: Fil Eisler

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2015

Wybryk natury - okładka
Wampiry, zombie i kosmici to dosyć częste motywy w horrorach. A gdyby tak wszystkie te potwory wrzucić do jednego filmu? Twórcy “Freaks of Nature” postanowili tak zrobić i dać widzom kolejny komediowy horror.

Społeczeństwo w małej mieścinie podzielone jest na trzy obozy. Ludzi, wampiry i zombie. Wszyscy żyją w miarę zgodnie, choć wyraźnie czuć między nimi napięcie, co doskonale widać w miejscowej szkole. Gdy miasteczko najeżdżają kosmici, wszyscy zamiast połączyć się w walce przeciwko wspólnemu wrogowi, rzucają się sobie do gardeł. W obronie okolicznych mieszkańców stają nastolatek, wampirzyca i świeży zombiak.

Brzmi głupio? Tak. Czy wyszedł z tego dobry film? Co najwyżej przeciętny. Może chociaż śmieszny? Ma swoje momenty, ale nie mogę powiedzieć bym podczas seansu zanosił się śmiechem. Straszny? W ogóle.

Świat zamieszkały przez wspomniane istoty jest dla bohaterów rzeczą zwyczajną. To rozumiem. Żyją oni tolerując mniej lub bardziej swoje wzajemne istnienie i dopiero pojawienie się obcych doprowadza do eskalacji konfliktu. Robi się intensywnie. Kosmici rozpieprzają miasto, a ludzie i wampiry rzucają się sobie do gardeł. Tylko zombie, jak to zombie, reagują nieco wolniej. Jest troszeczkę gore, ale takiego z przymrużeniem oka, więc mało obrzydliwego. Jest też kilka udanych żartów, ale w tej kwestii mogło być zdecydowanie lepiej.

Jest też główny bohater, który irytował mnie przez cały film. Nie tylko swoim postępowaniem, bo to głupich wyborów horror jako gatunek przyzwyczaił już chyba wszystkich, ale przede wszystkim sposobem w jaki aktor odgrywa swoją role. Taka ekspresja do mnie nie trafia i zwyczajnie mi przeszkadzała. Nie wiem, może to tylko mój problem. Tona klisz i kalek też całości nie pomaga, ale mieści się w konwencji, więc spokojnie można na to przymknąć oko.

Uważny widz znajdzie kilka odniesień do innych dzieł. Parę subtelnych, jak przysłowiowy czołg w składzie porcelany, mrugnięć okiem do znawców popkultury i kina grozy. Wyłapywanie takich momentów zawsze jest przyjemne. Nieźle wypadają zombie i żarty z nimi związane są chyba najfajniejsze. Niosą ze sobą największą dawkę humoru i gore. Nieźle, w konwencji komedii, wypadają sceny śmierci wampirów, choć one same ukazane są dziwnie. Raz jak bohaterowie zmierzchu, a raz jak potwory znane z “30 dni mroku”. Dobry był też pomysł wyjściowy na film, ale efekt końcowy jest przeciętny.

A szkoda, bo wydaje się, że potencjał był, ale nie został wykorzystany. Jest tutaj kilka lepszych momentów, ale całość jest jakaś nijaka. Brakuje jej pazura, który sprawiłby, że film zostałby z widzem na dłużej. Jak dla mnie lekki zawód.



+ ludzie, wampiry, zombie i kosmici w jednym filmie
+ zombie nawet zabawne
+ kilka udanych żartów

- główny bohater
- nie straszy, a śmieszy tak sobie

underluk

GORE

4

STRACH

2

OCENA

5