The Witch

Tytuł oryginalny: The Witch

Reżyseria: Robert Eggers

Obsada: Anya Taylor-Joy, Ralph Ineson, Kate Dickie, Harvey Scrimshaw, Lucas Dawson

Scenariusz: Robert Eggers

Muzyka: Mark Korven

Kraj pochodzenia: Kanada, USA

Rok powstania: 2015

The Witch - okładka
Kiedyś, dawno temu, gdy nie było jeszcze komórek, internetu, a nawet prądu, ludzie żyli inaczej. Życie było bardziej tajemnicze, a w mroku lub w głębi lasu czaiły się istoty, które spędzały sen z powiek. Wiarę pokładano w Bogu, nie w technologii. Żyło się w społeczności i nie miała ona nic wspólnego z social natwork. Ale i w tamtych zapomnianych czasach, zdarzali się ludzie zbyt radykalni by mieszkać razem z innymi. I taką rodzinę poznajemy w “The Witch”.

Nasi bohaterowie zostają wydaleni z purytańskiej społeczności i od teraz będą skazanie na samych siebie. Znajdują jednak miejsce, które uznają za swój nowy dom. Głęboko wierząca rodzina każdego dnia zmaga się z przeciwnościami losu, a do ich codziennego życia powoli zaczynają wkradać się wydarzenia o charakterze, który należałoby nazwać nadprzyrodzonym. Gdy znika ich najmłodsze dziecko, fala zła wywraca ich życie do góry nogami, a podejrzanym o czary może być i będzie dosłownie każdy.

To co mi się najbardziej podobało w tym filmie, to klimat kreowany przez czas i miejsce akcji. Osadzenie fabuły w 1630 roku, pozwoliło twórcom zaprezentować świetnie oddane stroje i realia amerykańskich pionierów. Jednocześnie nieźle uchwycili atmosferę ciągłego zagrożenia wynikającego nie tylko z okoliczności przyrody, ale także sił nadprzyrodzonych. Bohaterowie skazani na samych siebie muszą pozyskać żywność za wszelką cenę oraz zabezpieczyć się przed chłodem i dzikimi zwierzętami, a gdy coś im nie idzie, wina najwyraźniej leży w czarach, a gdy do akcji wkraczają siły nadprzyrodzone, podejrzanym jest każdy. I te czary to drugi świetnie ukazany element, gdyż nie mamy tutaj magów, duchów ani wiedźm ciskających kulami ognia. Mamy za to sugestywne i surowe sceny, które na długo zostają w pamięci i w doskonały sposób budują atmosferę grozy. A taką grozę lubię i cenię najbardziej. Szczególnie, że wkrada się ona tutaj niepostrzeżenie i bardzo naturalnie.

I choć film wciąga i potrafi zainteresować wydarzeniami w nim przedstawionymi, to jednak rozkręca się dość powoli. Dlatego trzeba dać mu nieco czasu nim złapie widza w swój uścisk. I ostatnią scenę bym sobie darował. Nie dla tego, że jest zła, albo psuje odbiór całości, ale jest niepotrzebna. Samo ognisko by wystarczyło, ale nie będę zdradzał dokładnie o co mi chodzi. Obejrzycie, zobaczycie.

Nie ukrywam, że “The Witch” był jednym z filmów, na które liczyłem w tym roku i cieszę się, że po seansie nie czuję się zawiedziony. Podoba mi się surowość obrazu i naturalność elementów nadprzyrodzonych (jakby to nie brzmiało). Nieźle przedstawiona przemiana bogobojnej rodziny i narastający wśród jej członków konflikt. Wszystko ubrane w bardzo dobrze skrojoną scenografię i wzbogacone niezłym aktorstwem. Warto sprawdzić.

underluk

GORE

4

STRACH

6

OCENA

7