Rekin z jeziora

Tytuł oryginalny: Shark Lake

Reżyseria: Jerry Dugan, David Anderson

Obsada: Dolph Lundgren, Sara Malakul Lane, Michael Aaron Milligan, James Chalke

Scenariusz: Gabe Burnstein

Muzyka: Nicholas Rivera

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2015

Rekin z jeziora - okładka
Filmy o rekinach cieszą się u licznych twórców niezłym powodzeniem, bo i w dobie cyfrowych efektów specjalnych, łatwiej jest je wygenerować. Niestety widzowie nie mają się za bardzo z czego cieszyć, bo są to najczęściej obrazy niskobudżetowe i nawet do pięt nie dorastają takim klasykom gatunku jak nie przymierzając “Szczęki”. W “Rekinie z jeziora” naprzeciw polującej na ludzi rybie stanie sam Dolph Lundgren, ale kina akcji się nie spodziewajcie.

W małym, położonym nad brzegami jeziora miasteczku, dochodzi do wypadku. Ginie starszy mężczyzna, którego najwyraźniej dopadło jakieś dzikie zwierze. Podejrzenie pada na niedźwiedzia, ale jak wkrótce się przekonamy (a właściwie to już wiemy), prawda jest dużo bardziej przerażająca. W jeziorze, choć to nieprawdopodobne, grasuje rekin, a liczba ofiar wkrótce wzrośnie. Młoda policjantka stanie do walki z nieujarzmioną dziką bestią, a pomoże jej w tym pewien biolog i miejscowy przemytnik zwierząt, którego nasza bohaterka wsadziła kilka lat wcześniej do więzienia. Jednocześnie jest on początkiem i końcem wszystkich problemów.

Tak mniej więcej kształtuje się fabula. Jeśli widzieliście już podobne koncepcje, to na pewno wiecie, że jeśli mamy jezioro, a w nim jakiegoś potwora, to nie może zabraknąć kilku nastolatek, które ochoczo dadzą się pożreć. Tutaj nie mogło być inaczej i faktycznie mamy kilka ujęć przestawiających beztrosko bawiącą się młodzież. Niestety nie jest ich wiele, ale przynajmniej kamerzysta postawił sobie chyba za cel uchwycenia jak największej ilości damskich pupek. Na to przynajmniej sugerowałyby serwowane nam przez niego kadry. Jakich by tu jeszcze zalet się dopatrzeć? Główna bohaterka jest miła dla oka, a aktorzy wcielający się w pierwszoplanowe role utrzymują pewien przeciętny bo przeciętny, ale jednak standard.

A pracy nie mieli łatwiej, bo scenarzysta napchał im do ust masę sztywnych i beznadziejnych tekstów, które nawet w sztampowym kinie akcji by się nie obroniły. Ale mamy tutaj, przynajmniej teoretycznie, do czynienia z horrorem. Niestety groza leży na całej linii. Przede wszystkim same ataki rekina są beznadziejne, a animacja zwierzaka jak i kilku innych elementów zwyczajnie kłuje w oczy. Atmosfery grozy właściwie nie istnieje, a momenty kiedy twórcy starają się wytworzyć jakieś napięcie, bardziej śmieszą niż podnoszą ciśnienie krwi. Efekty specjalne są bardzo słabe, a większość scen z ich wykorzystaniem wygląda jak darmowa robota jakiegoś studenta, który dopiero zaczyna swoją przygodę z takimi cudami. I najgorsze, że to wszystko zrobione jest na poważnie, bez cienia pastiszu, czy jakiegoś mrugnięcia okiem do widza, symbolizującego, że ktoś tam się dobrze bawi.

Rekin z jeziora” jest filmem, który zawodzi. Słaba fabuła obfitująca w liczne luki, kiepskie aktorstwo aktorów drugoplanowych i co najwyżej przeciętne głównych bohaterów, zupełny brak grozy i tragiczne efekty specjalne, to elementy, które na pewno nie zdobędą temu obrazowi fanów. Ja się przemęczyłem i nie jestem z tego dumny, ale w sumie całość aż tak zupełnie kiepska nie jest. Taka trójeczka.

underluk

GORE

3

STRACH

2

OCENA

3