Frozen

Tytuł oryginalny: Frozen

Reżyseria: Adam Green

Obsada: Emma Bell, Shawn Ashmore, Kevin Zegers, Ed Ackerman

Scenariusz: Adam Green

Muzyka: Andy Garfield

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2010

Frozen - okładka
Trójka bohaterów, dwóch przyjaciół z dzieciństwa i dziewczyna jednego z nich, spędzają dzień na nartach/snowboardach. Po przekupieniu operatora wyciągu zdobywają bilety taniej niż gdyby kupili je w kasie i ruszają na stok. Zabawa jest udana, więc chcąc maksymalnie wykorzystać dzień, tym bardziej, że na ponowne otwarcia kolejki będzie trzeba czekać tydzień, namawiają wspomnianego już operatora na jeszcze jeden, ostatni zjazd. Ten ulega i zgadza się ich wciągnąć na szczyt. Po chwili jednak zastępuje go kolega, który co prawda zostaje uprzedzony, że na górze są jeszcze trzy osoby, na które musi poczekać, ale myli ich z innymi narciarzami, którzy najwyraźniej zamarudzili gdzieś po drodze i zatrzymuje wyciąg.

w Ten sposób nasi bohaterowie wpadają w poważne kłopoty. Krzesełko, na którym utknęli ruszy dopiero za tydzień, noc robi się coraz chłodniejsza, wokoło żadnej żywej duszy, a do ziemi (czytaj ubitego śniegu) ładnych kilka metrów. Dobrze nie jest, ale z każdą chwilą będzie coraz gorzej. Z początku można się jeszcze łudzić, że to tylko chwilowa awaria, ale kiedy gasną światła, a jedynym dźwiękiem dokoła jest tylko szum wiatru, nawet ta cienka nić nadziei pęka z hukiem.

“Frozen” nie jest horrorem. Brakuje mu tego paranormalnego pierwiastka, o którym mówi definicja gatunku, ale to wcale nie oznacza, że film pozbawiony jest momentów prawdziwej grozy. Wystarczy sobie wyobrazić, że to my znaleźliśmy się w podobnej sytuacji, a strach powoli zacznie chwytać za serce. Co byśmy zrobili, jak byśmy się zachowali w podobnej sytuacji?

Na pewno staralibyśmy się wydostać z pułapki. I tego samego próbują bohaterowie. Pomysły do głowy przychodzą im różne, a mróz, padający śnieg i przerażenie nie są dobrymi doradcami. W efekcie, szybko podejmują się heroicznych czynów, które niestety nie kończą się powodzeniem. Nie będę zdradzał tutaj poszczególnych sytuacji, bo nie chcę odbierać wam przyjemności oglądania, ale jak nie trudno się domyśleć nie wszystkie decyzje będą mądre. Nie zabraknie też naciąganych zbiegów okoliczności, ale można na nie przymknąć oko.

Co ciekawe, twórcom udało się nie zanudzić widza. A trzeba przyznać, że osadzenie większej części akcji w jednym miejscu, niosło takie niebezpieczeństwo. Bo w końcu, co może się wydarzyć na zawieszonej w górskim krajobrazie ławeczce? Jak się okazuje, całkiem sporo. Dużą zaletą są dobrze rozpisane dialogi. Uwięzieni rozmawiają o swoich problemach, życiu i studenckich sprawach, a my słuchamy ich i nie czujemy zniechęcenia. Oczywiście nie są to jakieś porywające rozmowy, ale skutecznie potrafią przykuć do ekranu. A to duża sztuka, która tutaj się udała.

Nieźle wypadają też zdjęcia, choć mam wrażenie, że górski pejzaż mógł być wykorzystany nieco lepiej. Za to momenty grozy, zekranizowane są prawidłowo. Pokazują co trzeba, ale przy bardziej brutalnych momentach, kamera lubi uciekać gdzieś w bok, ustępując miejsca dźwiękowi. Świetnie to pobudza wyobraźnię i dzięki temu, niejednokrotnie bardziej straszy, niż brutalność pokazana dosłownie. A i makabrycznych widoków kilka się znajdzie.

W efekcie “Frozen”, choć w niektórych miejscach jest grubymi nićmi szyty, jako całość wypada bardzo dobrze. Dobre role aktorów, atmosfera zagrożenia i kilka mocnym momentów są elementami, dla których na pewno po ten film warto sięgnąć.

underluk

GORE

4

STRACH

5

OCENA

7