Bezlitosny morderca

Tytuł oryginalny: Ted Bundy

Reżyseria: Matthew Bright

Obsada: Michale Reilly Burke, Steffani Brass, Julianna McCarthy

Scenariusz: Matthew Bright

Muzyka: Kennard Ramsey

Kraj pochodzenia: USA, Wielka Brytania

Rok powstania: 2002

Bezlitosny morderca - okładka
Jaki film nazywa się horrorem? Straszny, przerażający, działający na podświadomość widza przez budowanie napięcia obrazem, dźwiękiem, kompozycją kadru. Ale głównym czynnikiem, jaki wywołuje strach jest czające się zło, lecz zło, którego nie można racjonalnie wytłumaczyć. Czy można pod tę kategorię podciągnąć film o seryjnym mordercy, zrealizowany na faktach? Myślę, że tak, tym bardziej, że nasz ulubiony rodzaj kinematografii posiada takie podgatunki jak filmy snuff, mondo czy mający swój rozkwit w latach 80’ slasher. A „Ted Bundy” jest swego rodzaju slasherem i co najbardziej przeraża, napisanym przez życie.

Tutaj nie mamy bohatera, który rozpaczliwie stara uchronić się przed śmiercią, czy obronić kogoś innego (przy okazji także siebie, a nieraz i cały świat). W tym filmie, cały czas towarzyszymy mordercy. Człowiekowi opętanemu przez swoje zboczenie, nie mogącemu poradzić sobie z „dziurami” psychologicznymi. Obserwujemy jak doskonale potrafi ukryć się pod maską normalności, prowadzić zwykłe życie, mieć dziewczynę, studiować i być zwykłym sąsiadem. Jednocześnie możemy przyjrzeć się drugiej stronie jego osobowości. Tej, która pcha go do podglądania, gwałtu, zabijania młodych kobiet, a nawet nekrofilii.

Mamy tutaj swojego rodzaju portret psychologiczny jednostki aspołecznej, socjopaty. Bohater potrafi normalnie funkcjonować w społeczeństwie, ale nie daje rady trzymać na wodzy swoich zapędów seksualnych (coś dla Freuda). Te w końcu zaczynają kierować jego egzystencją. Najpierw prosi swoją dziewczynę by spełniła jego zachcianki, ale efekt nie dorównuje jego wyobrażeniom. By mógł się zrealizować, uprowadza pierwszą kobietę, którą wykorzystuje i zabija. Po przekroczeniu tej granicy nie ma już powrotu. Opętany pragnieniem pogrąża się dalej w swojej psychozie. Mimo świadomości, że czeka go kara nie potrafi przeciwstawić się żądzy.

Film zrealizowany dosyć skromnie. Fani gore nie znajdą tutaj wiele dla siebie. Krwi jest odrobinka, ale wykorzystana raczej jako środek, mający podkreślić sposób, w jaki została potraktowana delikwentka. W ogóle brutalność obrazu jest raczej skromna i zostawia pole do popisu wyobraźni. Gwałty jak to gwałty. Niby brutalne, ale w lekkiej konwencji erotyki. Nieźle odegrana rola głównego bohatera. Muzyka nie porywa, przygrywa sobie gdzieś w tle i jakoś tam istnieje. Mamy kilka fajnych ujęć, plus dobry montaż i czasem jakieś urozmaicenie kadru.

Film raczej miły, lekki i przyjemny ; ). Brakuje trochę uczucia strachu i brutalności. Niezły pomysł jednak moim zdaniem wykonany zbyt oszczędnie. Nie sugeruję, że jest to film familijny i zapewniam, że osoby nieprzyzwyczajone do takiego kina, raczej nie wytrwają do końca, jednak przydałby się jakiś większy pazur, a tutaj mamy ładnie przytemperowane paznokietki, chociaż dzięki temu pozwala wyszaleć się wyobraźni, ale cóż, nie wszyscy to lubią.

Generalnie film dobry i nic ponadto. Przybliża nieco osobowość jednego z najbardziej znanych seryjnych morderców, jakim niewątpliwie był tytułowy Ted Bundy i robi to w ładny sposób. Ogląda się dobrze, bez poczucia znużenie można wytrwać do końca. W sumie warto sięgnąć.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

6