Wolf Creek

Tytuł oryginalny: Wolf Creek

Reżyseria: Greg McLean

Obsada: John Jarratt, Kestie Morassi, Cassandra Magrath

Scenariusz: Greg McLean

Muzyka: Frank Tetaz

Kraj pochodzenia: Australia

Rok powstania: 2005

Wolf Creek - okładka
Ben, Liz i Kristy po rozrywkowych chwilach spędzonych nad oceanem, postanawiają wybrać się w głąb Australii, by zobaczyć krater powstały po uderzeniu meteorytu, który znajduje się na terenie parku narodowego Wolf Creek. Gdy chcą już wracać, okazuje się, że ich zegarki się zatrzymały, a samochód nie chce zapalić. Z pomocą przybywa im Mick, który proponuje im holowanie i naprawę usterki. Młodzi nie mając wyboru, zgadzają się na jego propozycję. Nie wiedzą tylko, że tajemniczy nieznajomy ma swój własny plan.

Australia na mapie horroru może jawić się jako pustynia, ale i tam powstało kilka interesujących produkcji. W końcu kraj, w którym przyroda jest stosunkowo zabójcza, wydaje się idealnym miejscem do nakręcenia horroru. Ale to nie flora i fauna zabija w „Wolf Creek”, a wałkowany już w pierdyliardzie filmów morderca. Cóż ciekawego w tej dziedzinie może zaoferować była brytyjska kolonia karna?

No chociażby charyzmatycznego osobnika, który nie ukrywając się za żadną maską, wykorzystując ogrom bezludnego terenu, wyciągając pomocną dłoń do ludzi w tarapatach, zbiera swoje trofea. Mick jest bezwzględny, a jego działania są przemyślane. Wie, że po jego stronie jest pustynia. Czuje się bezkarny i swobodnie pogrywa sobie z ofiarami. Widz, początkowo nawet może obdarzyć go sympatią, ale szybko okaże się, że to potwór w ludzkiej skórze.

Dużym plusem w „Wolf Creek” są widoki Australii. Rozległe tereny świetnie przyciągają uwagę, a jednocześnie podkreślają kruchość człowieka wobec ich ogromu. Surowość tych terenów, doskonale komponuje się z brutalnością obrazu. Tutaj kamera nie cofa swojego oka, ukrywając coś poza kadrem.

Film jest dosłowny. Tak samo jak dosłowny jest Mick. Nie zastanawia się długo i nie snuje wymyślnych planów. Owszem, lubi torturować swoje ofiary, ale kiedy musi, po prostu działa. Od strony aktorskiej nie można mu nic zarzucić. Podobnie jak pozostałym postacią. Także z technicznego punktu widzenia, wszystko jest na swoim miejscu.

To sprawia, że „Wolf Creek” warto obejrzeć. Świetna realizacja powoduje, że film wciąga i zostaje w pamięci. Wszystko jest na swoim miejscu.

underluk

GORE

6

STRACH

6

OCENA

8