Twardy pociąg

Tytuł oryginalny: Bad Biology

Reżyseria: Frank Henenlotter

Obsada: Jelena Jensen, Charlee Danielson, Krista Ayne, Mark Wilson, Anthony Sneed

Scenariusz: R.A. Thorburn

Muzyka: Josh Glazer, Prince Paul

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2008

Twardy pociąg - okładka
„Jennifer i Batz zostali dla siebie stworzeni. Ona ma siedem łechtaczek i nieposkromiony apetyt na seks. On zaś organ, którego rozmiary po prostu szokują. Gdy się spotykają, dochodzi do eksplozji pożądania, ekstazy i szaleństwa. Tak rozpoczyna się najbardziej odrażająca historia miłosna w dziejach ludzkości…”.

Czy ktoś oparłby się takiemu opisowi na pudełku z filmem? Ja nie zdołałem i choć powyższy opis nie do końca oddaje „zawiłości” fabuły tej produkcji, to w całkiem sporym stopniu daje wyobrażenie o klimacie obrazu. Grozy tutaj nie uświadczymy, ale jest, z czego się pośmiać i specyficzna otoczka oraz atmosfera „Twardego pociągu” na pewno znajdzie kilku zwolenników, choć zdecydowanie nie jest dla wszystkich.

Przede wszystkim nie jest to film, który należałoby brać na poważnie. Losy nigdy niezaspokojonej Jannifer i perypetie Batza oraz jego, obdarzonego niezwykłą inteligencją przyrodzenia, wymagają od widza sporej dozy tolerancji oraz dystansu do opowiadanej historii. Nasza bohaterka faktycznie obdarzona jest nadnaturalną ilością łechtaczek, co czynią ją niezwykle podatną na doznania erotyczne oraz wzmaga apetyt na seks. Ponadto jej metabolizm pędzi jak szalony i nawet, jeśli zajdzie w ciąże to już po dwóch godzinach odbywa się poród. Niestety dzieci są nie do końca rozwinięte, czytaj rodzą się małe potworki, ale ich matka nie przywiązując do nich zbyt dużej wagi szybko i bez skrupułów pomaga im zejść z tego świata. Ponadto jest nieco rozchwiana emocjonalnie i czasem zdarza jej się zabić swojego partnera. Miło.

Bohater filmu wydaje się być normalniejszy, choć do przeciętnego przedstawiciela ludzkiej rasy i tak mu daleko. Jego tragedia rozpoczęła się przy urodzinach, kiedy to w wyniku błędu lekarza został pozbawiony członka. Przykra sprawa, ale medycyna potrafi czynić cuda i odcięty narząd zdołano przyszyć na swoje miejsce, jednak jego funkcjonalność została ograniczona. Chłopak mimo wszystko zdołał znaleźć sposób na ożywienie swojego penisa, co w efekcie doprowadziło do uzyskanie samoświadomości przez jego członek, a cel, owo przyrodzenie miało tylko jeden. Za pewne domyślacie się, jaki.

Splot przypadków w pewnym momencie krzyżuje drogi naszych bohaterów, ale nie oznacza to wcale romansu. Co z tego wyniknie? Zobaczycie, jak sięgniecie po film.

A sięgnąć można, choć na pewno nie wszystkim przypadnie do gustu, więc ciężko go z czystym sumieniem polecić. Aktorzy spisują się, co najwyżej poprawnie. Ich role nie są jakoś szczególnie wymagające, więc i sztuczność gry tylko czasami spoziera nam w oczy, ale nie mniej kilka takich momentów się znajdzie. Realizacja jest w porządku i praca kamery nie przeszkadza w śledzeniu wydarzeń, które dobrze współgrają z muzyką. Po planie biega kilka nagich kobiet, kilka potworków też się znajdzie, a i krew czasem się poleje. Choć wydawać by się mogło, że erotyka będzie tutaj mocno wyeksponowana, to okazuje się, że wcale tak nie jest. Owszem jest obecna, ale stanowi raczej tło do wydarzeń. Powiedzmy, że się nie narzuca.
Efekty specjalne nie zachwycają, ale doskonale pasują do klimatu produkcji i przyznam, że nie wyobrażam sobie zakończenia wykonanego w inny sposób. A co, jak co, ale zakończenie pamięta się długo.

Elementem, który w „Twardym pociągu” najbardziej niedomaga z punktu widzenia grozy, jest groza właśnie. Ten film po prostu nie straszy. Jest to bardziej komedia niż horror i jak do komedii zalecam do niego zasiadać. Ja bawiłem się dobrze.

underluk

GORE

4

STRACH

3

OCENA

7