Parking grozy

Tytuł oryginalny: Trailer Park of Terror

Reżyseria: Steven Goldmann

Obsada: Nichole Hiltz, Ryan Carnes, Priscilla Barnes, Lew Temple, Hayley Marie Norman, Duane Whitaker

Scenariusz: Timothy Dolan

Muzyka: Alan Brewer

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2008

Parking grozy - okładka
Grupa trudnej młodzieży wraz ze swym opiekunem, wraca z obozu. Po drodze spotyka ich załamanie pogody, ulewa, burza i wypadek na drodze. Rozbijając swój autobus, zmuszeni są szukać jakiegoś schronienia. Na szczęście do wypadku dochodzi niedaleko parkingu dla przyczep kempingowych, gdzie nasi bohaterowie postanawiają poszukać pomocy. Okazuje się, że na miejscu mieszka kobieta, która przyjmuje ich z otwartymi ramionami i z chęcią udziela wsparcia. Jednak za jej otwartością względem przybyszów kryje się, coś więcej niż zwykły humanitaryzm. Coś, co z pewnością nie spodoba się naszym bohaterom.

Ile już było horrorów, w których grupa zagubionych przypadkiem trafiała w ręce oprawców? Mnóstwo, ale to cały czas bawi. Szczególnie, kiedy podane jest z przymrużeniem oka, a “Parking grozy” mimo kilku mocnych scen, tak do końca poważnym filmem nie jest. Czy to wada, czy zaleta? Zależy od punktu widzenia, ale jedno jest pewne. Takie podejście potrafi zniszczyć klimat grozy i nie ukrywam, że w omawianym przypadku tak się stało. Ale po kolei.

Nasza grupka młodzieży składa się z dość różnorodnych i zarazem sztampowych charakterów. Różne animozje, które między nimi występują pozwalają fabule przeć do przodu, a przedstawione wydarzenia potrafią wciągnąć, choć póki bohaterowie nie trafią do miejsca swego przeznaczenia, dużo się nie dzieje. Kiedy trafiają na parking spotykają Normę. Opowiada im ona straszną historię, która bezpośrednio łączy się z nadchodzącymi wydarzeniami. Już tutaj wyraźnie czuć patologię. Okazuje się również, że mieszkańcy parkingu, znaleźli swój własny sposób na nieśmiertelność. Naszą trudną młodzież czeka trudna noc.

Elementem, który wybija się na pierwszy plan jest muzyka. Znajdzie się tutaj kilka klasycznych rockowych kawałków, a melodia będzie towarzyszyć nam przez długi czas. Słychać ją najwyraźniej gdy jeden z truposzy zaczyna śpiewać i grać na gitarze, a scenę, muszę przyznać, ma całkiem klimatyczną. Ten aspekt jest chyba najbardziej charakterystycznym elementem tego filmu i to on zapewne, zostanie wam najdłużej w głowach po seansie. Dobrze wypadła także brutalność niektórych ujęć. Może nie jest to jakaś szokująca krwistość, ale ten element niektórych mniej zaprawionych w bojach widzów może poruszyć.

Scenariusz jest raczej prosty i ciężko mu będzie kogoś zaskoczyć, ale na uwagę zasługują różne gagi, które momentami potrafią rozbawić. Niestety, jak już wspomniałem wyżej, skutecznie psują one nastrój grozy. Średnio wyszły także niektóre efekty specjalne, które trochę kłują w oczy sztucznością i swoją gumowatością. Za to znajdzie się też kilka zaskakująco dobrych. Również sami bohaterowie nie zaskakują inteligencją i wielokrotnie pchani swoimi nałogami pakują się w tarapaty. Przynajmniej każda z ofiar kończy swój żywot w inny sposób.

“Parking grozy” nie jest filmem, który zapisze się w annałach kinematografii, ale może znaleźć widzów, którym przypadnie do gustu. Przede wszystkim wymaga od oglądających poczucia humoru i to w jego czarnej odmianie, ale w zamian oferuje trochę ponad półtorej godziny całkiem przyjemnej zabawy. Jest to rozrywkowy horror, po którego obejrzeniu nie ma się poczucia straconego czasu, ale o obcowaniu z dziełem wybitnym nie może być tutaj mowy.

underluk

GORE

6

STRACH

3

OCENA

6