Jaskinia

Tytuł oryginalny: The Cave

Reżyseria: Bruce Hunt

Obsada: Cole Hauser, Eddie Cibrian, Lena Headey, Piper Perabo, Daniel Dae Kim

Scenariusz: Michael Steinberg, Tegan West

Muzyka: Reinhold Heil , Johnny Klimek

Kraj pochodzenia: Niemcy, USA

Rok powstania: 2005

Jaskinia - okładka
Swego czasu do kin w krótkim odstępie czasu trafiły dwa horrory, których akcja osadzona była w jaskiniach. Choć oba opowiadały losy grupy ludzi uwięzionych w grotach, a i czyhające na nich zagrożenia były poniekąd zbliżone, to wspomniane obrazy znacznie się od siebie różnią. Mowa o „Descent” („Zejście”) i będącym przedmiotem niniejszej recenzji „The Cave” („Jaskinia”).

Grupa naukowców pod gruzami starego kościoła gdzieś w Karpatach odkrywa zejście do olbrzymiej jaskini. Chcąc zbadać jej zawartość oraz ekosystem, zatrudniają do pomocy grupę wykwalifikowanych grotołazów, którzy w swoim życiu nie jedno już widzieli, a i w niejednej akcji ratunkowej przyszło im brać udział. Niestety, niedługo po zejściu dochodzi do wypadku w wyniku, którego droga powrotna zostaje zasypana. Naszym bohaterom zostają dwa rozwiązania. Zostać na miejscu i czekać na ratunek, który wyruszy najwcześniej za dwanaście dni (na taki okres czasu zaplanowana została wyprawa), lub ruszyć przed siebie i poszukać innego wyjścia. Mimo różnicy zdań, ekipa wybiera rozwiązanie numer dwa. Wkrótce okaże się, że nie są jedynymi żywymi organizmami w jaskini, a co gorsza, nie znajdują się na szczycie łańcucha pokarmowego podziemnego środowiska. Rozpoczyna się rozpaczliwa walka o przetrwanie i wydostanie się na powierzchnię.

Tym, co zasługuje na szczególną uwagę w „Jaskini” są zdjęcia. Tytułowa miejscówka prezentuje się naprawdę okazale. Raz pełna ciasnych korytarzy, innym razem zaskakuje olbrzymimi przestrzeniami, przy których bohaterowie wydają się maluczcy. Mnóstwo zdjęć kręconych jest pod wodą, bo i zalanych korytarzy tutaj nie brakuje. To wszystko nieźle buduje klaustrofobiczny klimat, który towarzyszy widzowi przez cały seans. No może z pominięciem początkowych kilku minut, kiedy to do jaskini nikt jeszcze nie schodzi. A nawiasem mówiąc, sam początek filmu, kiedy to mamy krótką retrospekcję z czasów zimnej wojny, strasznie mi się skojarzył ze scenami otwierającymi „Twierdzę”. Podobne ujęcia kamery, rytmika i ogólne wrażenia jednoznacznie skojarzyły mi się ze wspomnianym filmem.

Niestety, zdjęcia to jedyne, co tak na prawdę wyróżnia się w tym filmie. Pozostałe elementy wykonane są, co prawda poprawnie i trudno jest się do czegoś szczególnie przyczepić, ale niczym nie zaskakują i wydają się mocno ograne. W naszej ekipie szybko dochodzi do rozłamów, kłótni i ciężko mi uwierzyć by grupa doświadczonych grotołazów, która pracuje ze sobą już dłuższy czas była tak niezdyscyplinowana. Co chwilę ktoś daje przykład niesubordynacji i jak nietrudno się domyśleć, nic dobrego z tego nie wynika, a nasza grupa robi się coraz mniejsza. Niebezpieczeństwo czyha z każdej strony. Jaskinie same w sobie są nieprzyjazne, a jeśli dodamy do tego stwory, które polują na naszych grotołazów, sytuacja staje się dramatyczna. W końcu to one są u siebie i to one przystosowane są do życia w takich, a nie innych warunkach. No, ale to nie stwory są tutaj głównym zagrożeniem, o którym przekonają się widzowie, którzy dotrą do końca.

„The Cave” jest przeciętniakiem. Solidnym od strony technicznej, ale cierpiącym na wtórny scenariusz, który tylko czasami stara się być czymś więcej, niż kolejną historią o grupie ludzi walczących z potworami. Aktorzy spisali się dobrze, ale ich role są sztampowe. Muzyka podkreśla wydarzenia, a cały film ogląda się przyjemnie, jednak bez uczucia obcowania z czymś wybitnym. Można obejrzeć i nie czuć straty czasu, ale szczególnie go polecić jest trudno.

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

5