Mroczne opowieści

Tytuł oryginalny: Campfire Tales

Reżyseria: David Semel, Matt Cooper, Martin Kunert

Obsada: Ron Livingston, Jay R. Ferguson, Christopher Masterson, Alex McKenna, Hawthorne James

Scenariusz: Matt Cooper, Martin Kunert, Eric Manes

Muzyka: Andrew Rose

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 1997

Mroczne opowieści - okładka
Filmy budowane na zasadzie szkatułki mają to do siebie, że dzięki większej ilości opowiadanych historii mają większe szanse nie znudzić widza, a i któraś z minifabuł może szczególnie przypaść mu do gustu. Takim obrazem są “Mroczne opowieści”, w których poznamy cztery (a właściwie to nawet pięć) miejskich legend.

Całość ubrana jest w historię grupy nastolatków, którzy wracając z koncertu ulegają wypadkowi. Ich samochód stacza się z drogi, a oni sami po zapaleniu flar, chronią się w ruinach starego kościoła, czekając na kogoś, kto mógłby udzielić im pomocy. Czas oczekiwania postanawiają umilić sobie strasznymi opowieściami. W ten sposób poznajemy historię pewnej pary, która zatrzymuje się kamperem na noc na bezludziu, ale jak się okaże nie jest to najbezpieczniejsze miejsce na postój. Poznamy niebezpieczeństwo, jakie czai się w sieci na małe dziewczynki, które przyznają się przez Internet, że zostają na noc same w domu. W trzeciej opowieści możemy usłyszeć historię pewnego motocyklisty, który szukając telefonu trafia do domu pięknej, ale głuchoniemej kobiety, która co prawda mieszka sama, ale za tą samotnością kryje straszliwa tragedia. A co z piątą historią? Cóż, jest ona o człowieku z hakiem zamiast ręki. Nie będę zdradzał więcej szczegółów, bo jak to z tego typu mrożącymi krew w żyłach opowieściami bywa, ich sednem jest zakończenie i nie chcę nikomu psuć zabawy.

To, co często jest minusem takich filmów, to nierówność opowieści. Wiadomo, że skoro mamy tutaj do czynienia z kilkoma historiami, to jedne będą lepsze inne gorsze. “Mroczne opowieści” nie są pod tym względem wyjątkiem. Historią, która najbardziej przypadła mi do gustu jest ta, o nastolatce, która zostaje sama w domu. Jest ona opowiedziana w odpowiednim tempie, ze stopniowaniem napięcia i całkiem dobrym zakończeniem. Najgorzej wypadła za to przygoda motocyklisty, która jest dość typowym straszakiem o duchach. Dodatkowo przewidywalnym i z oklepanym zakończeniem. W porządku wypadła też opowieść o parze w kamperze. Co prawda możemy ją już znać w nieco innej formie z innych filmów poruszających miejskie legendy, ale to cały czas interesująca historia, w której sporo się dzieje i którą dobrze się ogląda. Jeśli chodzi zaś o dwie pozostałe opowieści, są one ze sobą powiązane i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Niektórych widzów mogą zaskoczyć, choć wydaje mi się, że końcówce brak jest nieco dramatyzmu.

Od strony technicznej trudno się do czegoś przyczepić, ale też nie ma, czym się zachwycać. Aktorstwo nie porywa, ale też nie drażni, a muzyka odpowiednio podkreśla wydarzenia. Po prostu dobra, rzemieślnicza robota.

Ogólnie rzecz biorąc “Mroczne opowieści” to przeciętny film. Straszne historie świetnie sprawdzają się nocą przy ognisku, albo w grupie przyjaciół w świetle księżyca. Jeśli chodzi o filmy, to są lepsze obraz poruszające miejskie legendy, ale mimo wszystko ten, który tutaj właśnie omawiam da się oglądać. Młodszym widzom zapewne się spodoba, ale zaprawieni w boju fani horroru, mogą poczuć się lekko zawiedzeni. Mimo wszystko można sięgnąć.

Strach: 4; Gore: 2; Ocena: 5/10

underluk

GORE

2

STRACH

4

OCENA

5