Uważaj na wilkołaka

Tytuł oryginalny: Never Cry Werewolf

Reżyseria: Brenton Spencer

Obsada: Nina Dobrev, Kevin Sorbo, Peter Stebbings, Melanie Leishman, Sean O'Neill

Scenariusz: John Sheppard

Muzyka: Michael Richard Plowman

Kraj pochodzenia: Kanada

Rok powstania: 20

Uważaj na wilkołaka - okładka
Rodzina Dobrevów wiedzie normalne życie, aż do czasu, kiedy do domu obok wprowadza się nowy sąsiad. Mężczyzna na pozór wydaje się być miłym i uczynnym osobnikiem, ale nastoletnia Loren szybko wyczuwa w nim coś tajemniczego i odpychającego. Zaczyna go śledzić i odkrywa jego tajemnicę. Niestety nikt nie chce jej uwierzyć, a w okolicy zaczynają ginąć ludzie.

W latach osiemdziesiątych powstał „Postrach nocy”, który ostatnio doczekał się także remeaku. Jest to historia pewnego nastolatka i jego nowego sąsiada, który okazuje się wampirem. Teraz przypomnijcie sobie tę historię i zamieńcie chłopaka na dziewczynę, a wampira na wilkołaka i otrzymacie recenzowany właśnie film. Niestety, ten ostatni nie dorasta nawet do pięt swojemu domniemanemu pierwowzorowi.

Przede wszystkim przedstawiona tutaj historia jest wtórna. Od początku wiedziałem, co się wydarzy, a kolejne sceny tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że gdzieś już to widziałem. Nieustanny efekt dejavu jest tutaj nagminny, a winne mu są wszędobylskie kalki. Również postaci są sztampowe do bólu, a ich zachowanie wielokrotnie rodzi pytanie o pełnię ich władz umysłowych. Całości dopełniają efekty specjalne. Nie jest ich jakoś dużo, a dwa może nawet nie powodują grymasu bólu na twarzy, ale to bynajmniej im nie pomaga. Najlepiej wygląda chyba tylko unosząca się czasami mgła, która nie pozostawia żadnych wątpliwości, co do jej sztuczności, ale mimo wszystko buduje jakiś tam klimat. W przeciwieństwie do samego wilkołaka i wykorzystanych tu i tam kłujących w oczy efektów komputerowych. Wiele amatorskich produkcji, wypada pod tym względem lepiej. O krwi możecie zapomnieć, choć ta kilka razy się pojawi, ale jej wygląd woła o pomstę do nieba.

Mimo wszystko film da się oglądać, a widzom, którzy nie skończyli jeszcze szesnastu lat może się nawet spodobać. Twórcy mieli na tyle rozsądku, by nie podchodzić do realizacji do końca na poważnie, dzięki czemu kilka scen mocno zalatuje pastiszem. Czasami bywa zabawnie i to był chyba zamierzony efekt, a czasem wyszło tak mimowolnie. Nie zmienia to jednak faktu, że uśmiechnąć się można. Aktorsko nie jest najgorzej, więc drewno nie będzie uwierać. Nina Dobrev grająca główną rolę, jak i Kevin Sorbo wcielający się nieudolnego łowcę dają radę, a i na wybryki Petera Stebbingsa można przymknąć oko.

Podsumowując „Uważaj na wilkołaka” nie da się mu nie wytknąć potężnych inspiracji „Postrachem nocy” i dużej dawki wtórności. Mimo wszystko oglądać się da, ale jego nieznajomość nie będzie dla nikogo zbytnim obciążeniem.

underluk

GORE

2

STRACH

2

OCENA

4