Pogrzebana żywcem

Tytuł oryginalny: Buried Alive

Reżyseria: Robert Kurtzman

Obsada: Leah Rachel, Erin Reese, Tobin Bell, Terence Jay, Steve Sandvoss

Scenariusz: Art Monterastelli, T. Jay O'Brien

Muzyka:

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2007

Pogrzebana żywcem - okładka
Ech te rodzinne klątwy. Czasem mam wrażenie, że, w co drugim horrorze na nie trafiam. Nie ważne czy film jest o wilkołakach, wampirach, latających spodkach czy krwiożerczych białych królikach. Do wszystkiego da się dorobić historyjkę, że ktoś kiedyś tam, uczynił coś, co mści się na jego dzieciach, wnukach czy prawnukach. Z „Pogrzebaną żywcem” jest tak samo.

Pewien student, zawieszony, co prawda, ale oficjalnie nadal student, wraz ze swoim mózgowym kumplem, kuzynką, jej chłopakiem oraz dwiema kandydatkami do bractwa, któremu przewodzi spokrewniona z naszym bohaterem kobieta, wybierają się na pustynie. Stoi tam domek, należący do dziadka Zane’a, który miał kopalnię z największą żyłą złota w okolicy. Miał też pewien sekret, a plotka głosi, że swój skarb pochował razem z pierwszą żoną, którą była tajemnicza Indianka. Teraz jego wnuk, postanowił sprawdzić, czy legendy o bogactwie jego przodka są prawdziwe.

Zanim zacznę narzekać, wspomnę o zaletach tej produkcji. W jednej z ról zobaczymy kojarzonego głównie z „Piły” Tobina Bella, który tutaj odgrywa świetną postać i na tle innych aktorów, naprawdę błyszczy. Za każdym razem, kiedy pojawiał się na ekranie, moja uwaga nagle skupiała się na wydarzeniach, bo wreszcie można było zobaczyć trochę przyzwoitego aktorstwa. Gra dobrze, a jego rola jest charyzmatyczna i ma coś w sobie, czego niestety nie można powiedzieć o innych postaciach w tym filmie. Na uwagę zasługują także sceny morderstw, czyli główne danie takich produkcji. Nie ma tu, co prawda czegoś, co widza zszokuje, ale wszelkie efekty odrąbywania twarzy, przecinania ciała ludzkiego wzdłuż itp., wyglądają porządnie. Dobra rzemieślnicza robota. Również momenty pojawiania się ducha, który tutaj jest głównym oponentem, mogą się podobać. Sama zjawa wykonana jest średnio, ale chwile, kiedy się pojawia oraz samo odtworzenie tej postaci jest w porządku. Czasem można się nawet wzdrygnąć. Kolejnym i chyba ostatnim plusem tej produkcji, (choć pewnie nie dla każdego, szczególnie na żeńskiej części publiczności pewnie nie zrobi to wrażenia) są cycki. Dokładniej dwie pary piersi, które migają dość często. Nasze kandydatki do bractwa, poddawane są różnym totalnie głupim próbom, a ich wykonanie często kończy się gołym biustem lub świeceniem tyłkiem. Przynajmniej jest, na czym oko zawiesić.

Niestety „Pogrzebana żywcem” jest filmem bardzo przeciętnym. Tę produkcję, kładzie przede wszystkim głupi scenariusz, który jest bardzo sztampowy, nudny, a obraz wlecze się powoli od jednej debilnej sceny do drugiej. Całość podkreślają irytujące postaci i bardzo przeciętne aktorstwo (z wyjątkiem oczywiście Tobina Bella). Ech… chwilami ciężko było mi to oglądać. Całość rozkręca się dopiero pod koniec, kiedy to duch zakopanej żywcem, pierwszej żony dziadka bohatera przystępuje do akcji. Wreszcie coś się rusza i akcja jakoś się rozwija. Wcześniej zjawa również daje o sobie znać i są to chyba jedyne momenty, które jakoś potrafią przykuć do ekranu i rodzą nadzieję, że coś się w końcu zacznie się dziać. Z technicznego punktu widzenia, szału nie ma, ale da się oglądać.

„Pogrzebana żywcem” jest obrazem bardzo przeciętnym, który w ocenie końcowej dostałby czwóreczkę, gdyby nie rola wspominanego już w tej recenzji Tobina Bella i całkiem dobrych scen morderstw. Jest grupka głupiej młodzieży, cycki i w miarę fajny duch, któremu poskąpiono na dobrą charakteryzację. Kto chce niech sięgnie, ale nieznajomość tej produkcji, nie powinna nikomu spędzać snu z powiek.

underluk

GORE

5

STRACH

3

OCENA

5