Wrota do piekieł

Tytuł oryginalny: Drag Me to Hell

Reżyseria: Sam Raimi

Obsada: Alison Lohman, Justin Long, Lorna Raver, Dileep Rao, David Paymer

Scenariusz: Sam Raimi, Ivan Raimi

Muzyka: Christopher Young

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2009

Wrota do piekieł - okładka
Cyganie przez swój tryb życia oraz specyficzne, dosyć hermetyczne środowisko, nie cieszą się zbyt dobrą opinią. Nie pomagają im też liczne legendy, jak np. te o cygańskich klątwach, które zresztą często wydają się być im na rękę. A klątwa to dobry temat dla horroru, co zauważył Sam Raimi i postanowił wykorzystać we „Wrotach do piekieł”.

Christine Brown pracuje w banku i ma dużą szanse na awans. Niestety przeszkodzić jej w tym może wyraźnie podlizujący się szefowi kolega. Pewnego dnia, przed jej biurkiem staje starsza kobieta, która prosi ją o nie odbieranie jej mieszkania. Okazuje się, że to nie pierwszy raz, gdy stara cyganka stara się o przedłużenie okresu spłaty zadłużenia i szef placówki nie chce po raz kolejny ulec jej prośbom. Nasza bohaterka musi podjąć trudną decyzję, która może być kolejnym krokiem zbliżającym ją do upragnionego awansu. Gdy odrzuca wniosek, kobieta zaczyna ją błagać na kolanach, ale Christine jest nieugięta. W ten sposób ściągnie na siebie starą cygańską klątwę. Nasza bohaterka ma trzy dni by się od niej uwolnić. Trzy dni, przez które będzie słyszała i widziała demona, który po upłynięciu tego okresu, wciągnie ją do piekła.

Sam Raimi podobno powiedział kiedyś, że nigdy nie zrobi horroru na poważnie. I „Wrota do piekieł” zdają się potwierdzać, że trwa w tym postanowieniu. Elementy humorystyczne są tutaj tak liczne, że całości po prostu nie da się brać na serio, choć i scen grozy nie brakuje. Niestety to połączenie tworzy klimat filmu, który nie wszystkim przypadnie do gustu. Ja sam mam mieszane uczucia względem tej produkcji.

Z technicznego punku widzenia, recenzowanemu obrazowi nie mogę nic zarzucić. Aktorstwo jest porządne. Muzyka idealnie pasuje do wydarzeń na ekranie, a efekty specjalne to pierwsza liga, choć muszę przyznać, że w przypadku jednej lub dwóch scen, animatorzy mogli posiedzieć nad nimi trochę dłużej. Praca kamery to pełen profesjonalizm. Ogólnie widać, że budżet nie był czymś, co ograniczało twórców filmu i mogli sobie pozwolić na niczym nieskrępowaną pracę.

Tylko, że w tym wszystkim zaginęła gdzieś groza. Owszem mamy różne manifestacje demona. Mamy efektowny seans spirytystyczny. Mamy niezłą i rozbudowaną scenę rzucania samej klątwy. Mamy także liczne mniej lub bardziej klasyczne chwyty, które sprawdziły się już w niejednym filmie. Niestety to wszystko rozmywa się gdzieś w klimacie, jaki udało się stworzyć reżyserowi. Jak na straszny horror jest on zbyt lekki, jak na komedię, zbyt ciężki.

Wystawienie oceny „Wrotom do piekieł” sprawia mi nie lada problem. Z jednej strony jest to film na pewno ponad przeciętny, ale do klasyki gatunku raczej nie przejdzie. To nie jest „Martwe zło”, gdzie również mieliśmy połączenie komedii i horroru, ale panująca tam atmosfera jest genialna. Tymczasem tutaj jest bardzo lekka. Powiedziałbym nawet, że zbyt lekka. Niemniej obejrzeć na pewno warto, bo to jest dobre, choć bardzo rozrywkowe, kino grozy. I ze świadomością tej rozrywkowości chyba należy do niego zasiąść.

underluk

GORE

2

STRACH

5

OCENA

7