Dom w głębi lasu

Tytuł oryginalny: Cabin in the Woods, The

Reżyseria: Drew Goddard

Obsada: Kristen Connolly, Chris Hemsworth, Anna Hutchison, Fran Kranz, Jesse Williams

Scenariusz: Joss Whedon, Drew Goddard

Muzyka: David Julyan

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2011 (świat), 2012 (Polska)

Dom w głębi lasu - okładka
Jak się nie ma pomysłu na horror, to można zebrać motywy z innych przedstawicieli tego zacnego gatunku, wymieszać je ze sobą i liczyć, że być może coś z tego wyjdzie. Doprawienie całości odrobiną pastiszu, też pewnie nie zaszkodzi. A, no i koniecznie dorzucić jakiś wątek spiskowy, spajający wszystko w jedną całość. Tak przynajmniej wyobrażam sobie genezę powstania filmu “Dom w głębi lasu”.

Piątka znajomych wybiera się do domku w lesie, który kupił brat jednego z nich. Szykuje się dobra zabawa szczególnie, że w pobliżu jest jezioro i dzika przyroda. Na miejscu wszystko wydaje się być w porządku i czas raczej nie okaże się stracony. Przypadkowy podmuch wiatru odsłania jednak wejście do piwnicy. Pomieszczenie okazuje się wypełnione najróżniejszymi przedmiotami, ale jedną z bohaterek, szczególnie interesuje pamiętnik byłej mieszkanki chatki. Wkrótce zmarła rodzina powstanie z grobu, a nasi bohaterowie będą musieli walczyć o życie.

Brzmi sztampowo? Jak najbardziej. Teraz przejdźmy do spisku. Otóż domek okazuje się być nafaszerowany mikrofonami i kamerami, a wszystko obserwuje grupa naukowców. Co ciekawe, wygląda na to, że podobne ośrodki znajdują się na całym świecie.

Robi się już trochę mniej standardowo, jednak nie powiedziałbym, że oryginalnie. To nadal kalka z innych produkcji, ale trzeba twórcom przyznać, że całość wychodzi nawet sprawnie. Przynajmniej do czasu.

Jak się czyta opinie w sieci, to jedni ten film uważają za udany, inni za totalne dno. Mi “Dom w głębi lasu” nawet się podobał. Do gustu przypadło mi aktorstwo, sam pomysł oraz tępo akcji. Podobał mi się także nastrój jaki ekipie udało się stworzyć na planie. Na pewno nie bez znaczenia jest także fakt, że znajdziemy tutaj mnóstwo smaczków, nawiązujących do klasyki gatunku. Ukłony w stronę “Martwego zła”, “Hellraisera” czy chociażby “Ringu” są aż nadto widoczne, a zapewniam, że to tylko namiastka tropów, jakie twórcy nam podrzucają. Taki zabieg, zawsze bardziej angażuje widza i wciąga go w pewnego rodzaju grę w skojarzenia. Tutaj wypadł świetnie.

Niestety, choć przez większą część seansu bawiłem się przednio, to końcówka pozostawia wiele do życzenia. W momencie gdy już dowiadujemy się, o co chodzi i ocalonym udaje się uciec z domku, film leci na łeb na szyje w kierunku dna. To, co zaczyna się dziać mogłoby być pretekstem dla speców od efektów specjalnych, ale raz, ci zwyczajnie chyba nie udźwignęli ciężaru, a dwa, to co tam wymyślili scenarzyści to jakieś totalne pomieszanie z poplątanym i przesyt wszystkiego. Po prostu za dużo tego.

W efekcie otrzymujemy produkcję, która nie wypada źle i którą do pewnego czasu, dobrze się ogląda. Gdyby nie słaba końcówka, byłoby bardzo dobrze, a tak kilka punktów trzeba będzie odjąć. Na pewno nie można podchodzić do tego filmu na poważnie. Pastisz rządzi się swoimi prawami i albo się to akceptuje, albo nie. Ja nic do takiej formy nie mam, więc i ocena końcowa będzie przyzwoita. Taka jak recenzowany film.

underluk

GORE

6

STRACH

5

OCENA

7