Intruzi

Tytuł oryginalny: Intruders

Reżyseria: Juan Carlos Fresnadillo

Obsada: Clive Owen, Carice van Houten, Daniel Brühl, Ella Purnell

Scenariusz: Jaime Marqués Nicolas Casariego

Muzyka: Roque Baños

Kraj pochodzenia: Hiszpania, USA, Wielka Brytania

Rok powstania: 2011

Intruzi - okładka
Juan Carlos Fresnadillo dzięki takim filmom jak “Intacto” i “28 tygodni później”, przebił się do szerszej świadomości kinomanów i dał się poznać jako utalentowany twórca, potrafiący zaskoczyć i świetnie budować napięcie. W “Intruzach” łączy dramat, horror i thriller. Czy takie połączenie potwierdzi jego umiejętności?

Juana męczą koszmary. Prześladuje go zakapturzona postać bez twarzy. Jego matka przejęta kondycją psychiczną syna, szuka pomocy u księdza. Tymczasem w Wielkiej Brytanii dwunastoletnia Mia odnajduje tajemniczy tekst, opowiadający o tej postaci. Wykorzystuje je w szkole jako opowiadanie, ale wkrótce przekona się, że człowiek bez twarzy naprawdę istnieje. Ale czy na pewno?

Akcja dzieje się na dwóch płaszczyznach. Jedna dotyczy wydarzeń w Madrycie, gdzie siedmioletni chłopiec widzi zakapturzoną postać, która wydaje się chcieć go porwać. Pojawienie się księdza sprawia, że coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak slasher, zaczyna wędrować w kierunku filmu o egzorcyzmach.

Druga to wydarzenia w Londynie i stopniowe pojawianie się zła. Mia początkowo wyczuwa czyjąś obecność, a dopiero potem zaczyna mieć z nią fizyczny kontakt. Gdy jej ojciec odkrywa intruza w jej pokoju, ze wszystkich sił stara się nie dopuścić do takiej sytuacji ponownie. W tym celu instaluje alarm i kamery. Jednak nie na wiele się to przyda.

Intruzi” są filmem trochę nierównym. Podobała mi się praca kamery, mroczne ujęcia i nastrój, jaki twórcom udało się wytworzyć na planie. nie mam także zastrzeżeń do gry aktorskiej jak i wszelkich technicznych aspektów. Tempo akcji także nie jest za szybkie i poszczególne elementy układanki poznajemy z czasem. Zabawa psychologią bohaterów, też zasługuje na plus. Jest tajemniczo i nastrojowo.

Niestety gorzej wypada scenariusz. Sam pomysł jest fajny. Akcja rozbita na dwie płaszczyzny sprawia, że film za każdym razem, gdy następuje zmiana miejsca, łapie jakby nowy oddech. Ponownie zaciekawia. To, co przeszkadza, to spore luki fabularne. Niektóre elementy pojawiają się właściwie znikąd, wytrącając uwagę widza. Sprawiają, że z czasem odnosi się wrażenie, że nie wszystko tutaj pasuje. Ale najgorsze jest zakończenie. Nie da się ukryć, że ciekawe, ale nie pasujące trochę do tej historii. Generalnie nie pasujące do horroru.

Czytając opinie w sieci można odnieść wrażenie, że to słaby film. Nie mogę się z tym zgodzić. Jasne, ma swoje wady, ale jak dla mnie, zdecydowanie wybija się ponad przeciętność. Niezły klimat i choć miejscami dziurawa, to jednak ciekawa fabuła, to elementy, dla których po “Intruzów” warto sięgnąć. Jeśli lubicie nastrojowe historie, bez krwi i nadmiaru przemocy, warto sprawdzić.

underluk

GORE

1

STRACH

5

OCENA

7