Zielona Mila

Tytuł oryginalny: Green Mile, The

Reżyseria: Frank Darabont

Obsada: Tom Hanks, David Morse, Michael Clarke Duncan, Doug Hutchison, James Cromwell

Scenariusz: Frank Darabont

Muzyka: Thomas Newman

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 1999

Zielona Mila - okładka
Twórczość Kinga bardzo chętnie jest ekranizowana. Z różnym skutkiem, co prawda, ale wśród adaptacji jego książek można znaleźć takie dzieła jak „Lśnienie”, czy „Skazanych na Showshank”. Są to, co najmniej bardzo dobre filmy, żeby nie używać takich określeń jak kultowe lub wybitne. „Zielona mila” może spokojnie stanąć na tej samej półce.

Do celi śmierci trafia pewien czarnoskóry mężczyzna, oskarżony o morderstwo dwóch córek, jednego z właścicieli ziemskich. Złapano go przy zwłokach dziewczynek, więc wyrok był oczywisty. Krzesło elektryczne. Strażnicy w więzieniu, szybko się jednak przekonają, że nowy więzień nie jest zwyczajnym mordercą. Być może nie jest w ogóle mordercą. Mocno zbudowany mężczyzna wydaje się niezwykle uległy i łagodny. Wkrótce okaże się, że obdarzony jest także niezwykłym darem.

Film ma dwie olbrzymie zalety. Pierwszą jest to, w jaki sposób wciąga w opowiadaną historię. Zasiada się przed ekranem i nagle wpada się w fabułę po uszy. Ciężko się oderwać. Jest to proces niezauważalny. Wydarzenia pochłaniają widza bez reszty, a akcja nie rozwija się przecież zbyt szybko. Jest nawet dość powolna i jednostajna, ale ma nieuchwytną moc, która działa jak magnes. Drugą zaletą, która niewątpliwie uzupełnia się z pierwszą jest aktorstwo. Bohaterowie wydają się autentyczni i bez wahania wierzymy w wydarzenia przedstawione na ekranie. Aktorzy świetnie odgrywają swoje role. Jedne postaci obdarzymy sympatią i będziemy im kibicować, inne najchętniej zamknęlibyśmy w ciemnym pokoju, a klucz gdzieś zgubili.

Groza jest tutaj subtelna. Zapomnijcie o krwawych efektach specjalnych, hektolitrach krwi, oderwanych kończynach czy wyskakujących znienacka maszkarach. Nastawcie się lepiej na niezłą fabułą z wyraźnym wątkiem metafizycznym. Strach jest tutaj obecny, ale nie ma go zbyt dużo, choć wbrew pozorom cały czas jest wyczuwalny i czai się gdzieś w tle.

Zielona mila” to bardzo nastrojowy film opowiadający ciekawą historię. Realnie ukazane lata trzydzieste, w których osadzona została akcja, pogłębiają jeszcze odczucia i wspomagają wciągnięcie widza w fabułę. Dłużna nie pozostaje także muzyka. Nie nachalna, doskonale wpasowująca się w obraz i podkreślająca wydarzenia dziejące się na ekranie.

To jest film, który warto obejrzeć. Jest dość długi, bo trwa ponad trzy godzin, ale każda minuta godna jest uwagi. Zresztą obraz niesamowicie wciąga i ten czas mija błyskawicznie, a świetne aktorstwo, subtelna groza i interesująca fabuła tylko uprzyjemniają seans. Jeśli ktoś jeszcze „Zielonej mili” nie widział, nie wiem, na co czeka.

Zdjęcia do filmu pochodzą z portalu filmweb.pl

underluk

GORE

1

STRACH

4

OCENA

9