Elza - Wilczyca z SS

Tytuł oryginalny: Ilsa, She Wolf of the SS

Reżyseria: Don Edmonds

Obsada: Dyanne Thorne, Gregory Knoph, Tony Mumolo, Maria Marx

Scenariusz: Jonah Royston

Kraj pochodzenia: USA, RFN

Rok powstania: 1975

Elza - Wilczyca z SS - okładka
Niemcy i ich wojenne badania nie raz stały się one tematem horrorów, a nawet dorobiły się swojego podgatunku znanego jako nazi exploitation. Gatunku skupiającego się na torturach, upodleniu człowieka i wszelkiej maści eksperymentach na ciele ludzkim. Jednym z klasycznych przedstawicieli takiego kina jest „Elza – Wilczyca z SS”.

Tytułowa Elza jest komendantem wojskowej placówki badawczej. Badania skupiają się na dotarciu do granic ludzkiej odporności na ból i przesunięciu jej, by zyskać w ten sposób przewagę dla niemieckich żołnierzy. Jednocześnie tytułowa bohaterka stara się dowieść swojej teorii, że kobiety są wytrzymalsze od mężczyzn, a tych ostatnich chętnie zaprasza do łóżka. Jeśli się nie sprawdzą, będzie ona ostatnią kobietą, z którą spali. Pewnego dnia trafia jednak do jej łóżka pewien Amerykanin, który okazuje się najlepszym kochankiem, jakiego miała.

Na początku filmu, zostajemy poinformowani, że wydarzenia przedstawione w dalszej części, zostały oparte na faktach. W pewnym stopniu zapewne tak. Eksperymenty na ludziach były powszechne podczas II Wojny Światowej i nie ma się, co dziwić, że filmowcy sięgali po ten temat. Ale oparcie filmu na autentycznych wydarzeniach, nie sprawia jeszcze, że jest on wart uwagi.

Do galerii eksperymentów, jakie będzie dane nam oglądać można zaliczyć, takie cuda jak gotowanie kobiety, efekty celowego zarażania chorobami, gwałt olbrzymim wibratorem podłączonym do prądu, biczowanie i wszelkiej maści inne tortury cielesne. Znajdzie się także scena kastracji mężczyzny, czy powieszenia. Nie zabraknie także sporej ilości nagości, a w szczególności obszernej galerii piersi, bo nie tylko więźniarki zmuszane są często do paradowania nago, ale także strażniczki niejednokrotnie wykonują swoje czynności toples. Zapewne dla ochłody.

Budżet filmu do najwyższych nie należał, co przełożyło się na jego wykonanie. Aktorsko czuć często drewnem, choć na tym tle odtwórczyni tytułowej postaci wypada pozytywnie. Nie lepiej wyglądają dialogi, które momentami są tak sztampowe i drętwe, że ciężko się ich słucha. Niektóre sceny, wołają o pomstę do niema. Efekty specjalne też nie wypadają najlepiej ze zbyt jaskrawą krwią na czele. Choć uczciwie trzeba przyznać, że niekiedy (np. kobieta trzymana w gorącej wodzie) prezentują się nieźle. Niestety te lepsze momenty najwyraźniej wyczerpały dostępne fundusze, których zabrakło pod koniec produkcji, gdzie momentami wplecione są wcześniej wykorzystane fragmenty, a żołnierze padają od kul, których trafienia w żaden sposób nie widać. Całości dopełnia muzyka, która obfituje w niemieckie marsze i momentami skoczne melodyjki.

Ogólnie rzecz biorąc „Elza - Wilczyca z SS” jest filmem, który w momencie powstania (’75) mógł szokować. Niestety brzydko się zestarzał i dziś już nie robi takiego wrażenia jak kiedyś. Współczesny widz może mieć problemy z dotrwanie do końca, bo i akcja jest niespieszna i poziom wykonania odstaje od dzisiejszych standardów w horrorze, zarówno technicznie jak i poziomem brutalności. Czy warto, więc po niego sięgnąć? Jeśli macie wolne dwie godzinki i lubicie kino z lat ’70, które niekoniecznie jest z najwyższej półki, ale jakoś zapisało się w historii kina, można spróbować.

underluk

GORE

6

STRACH

1

OCENA

5