Ciche miejsce

Tytuł oryginalny: A Quiet Place

Reżyseria: John Krasinski

Obsada: Emily Blunt, John Krasinski, Millicent Simmonds, Noah Jupe

Scenariusz: John Krasinski, Scott Beck

Muzyka: Marco Beltrami

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2018

Ciche miejsce  - okładka

Potwory, demony, duchy czy seryjni zabójcy to elementy, które straszą w niejednym horrorze i są nam wszystkim bardzo dobrze znane. John Krasinski nakręcił jednak film, w którym straszy dźwięk. I to ten najdrobniejszy, najcichszy szmer.


Świat po apokalipsie. Jakiej? Tego do końca nie wiemy, ale po okolicy biegają szybkie i śmiercionośne monstra, które choć ślepe, wyczulone są na najdrobniejszy nawet dźwięk. No i są pancerne, dlatego wojsko nie dało sobie z nimi rady. Przeżyła garstka ludzi, którzy robią wszystko by nie hałasować. Tak jak pięcioosobowa rodzina, której losom przyjrzymy się bliżej. Porozumiewają się oni językiem migowym. Poruszają głównie po ścieżkach wysypanych piaskiem. Mają system ostrzegania oparty na kolorach światła i mieszkają w odosobnieniu, choć w dalszej okolicy są także inni ocaleni, ale ich obecność symbolizują tylko zapalane wieczorem na krótką chwilę ogniska. Życie wymaga od nich ostrożności.


To jest horror, więc jak łatwo się domyśleć, coś tu musi się wydarzyć. Co dokładnie? Tego nie zdradzę.


Fajne w “Cichym miejscu” jest skupienie się na dźwięku. Gdy jest cicho to wszystko jest w porządku. Gdy tylko coś gdzieś stuknie, puknie lub zabrzęczy poziom napięcia natychmiast wzrasta, a wszyscy skupiają się na nasłuchiwaniu. Bohaterowie i widzowie. Jakby wszyscy byli tam razem. Dlatego seans wymaga też odpowiedniego otoczenia. Jestem sobie w stanie wyobrazić jak w kinie ktoś szeleszcząc papierkiem, albo chrupiąc jakąś przekąską niszczy atmosferę. Na plus zaliczam także kreację postapokaliptycznego świata i garść niedopowiedzeń, które intrygują i mimo, że nie zostają nigdy wyjaśnione sprawiają, że całość jest ciekawsza. Pozostawiają tajemnicę, na której można budować. Same stwory też dają radę. Są szybkie, brzydkie i atakują bez wahania. Jest się czego bać.


I choć film jest niezły i zebrał bardzo dobre recenzje, nie jest jednak niczym wybitnym. Mamy tu świetny pomysł i całkiem przyzwoite wykonanie, ale niestety także wiele luk, które mogą irytować. Pancerne potwory, które zdominowały świat i pokonały armię, padają od jednego strzału. Nikt wcześniej nie odkrył ich słabego punktu, który nie jest znowu taki niezwykły. Wszyscy zachowują maksymalną ciszę, chodzą po piasku, jedzą rękoma z liści by nie stukać sztućcami itd., ale dookoła pełno jest szklanych dekoracji, które tylko się proszą o potrącenie. W pewnym momencie na ekranie pojawia się beztroska para szopów. Jakim cudem one przetrwały? I tak dalej. I tym podobne. Życie bez dźwięków nie istnieje i to chyba najbardziej kłóci się z wizją przedstawioną na ekranie, co sprawiało, że choć oglądałem film w napięciu i wciągnąłem się w opowieść, to jednak cały czas nie byłem w stanie w nią uwierzyć.


Mimo wszystko “Ciche miejsce” to obraz, któremu warto dać szansę. Choćby dla samej koncepcji, która jest interesująca. Nie jest to film idealny i wymaga pewnego przymrużenia oka na jego niedoskonałości, ale odwdzięcza się niezłym klimatem postapo, sporą dawką napięcia, przyzwoitym aktorstwem i w sumie nieźle się ogląda. Choć momentami irytuje.


underluk

GORE

2

STRACH

5

OCENA

7