Escape Room

Tytuł oryginalny: Escape Room

Reżyseria: Will Wernick

Obsada: Elisabeth Hower, Evan Williams, Annabelle Stephenson, Kelly Delson

Scenariusz: Noah Dorsey

Muzyka: Jeremy Miles Fergoson

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2017

Escape Room - okładka

Escape Roomy rosną jak grzyby po deszczu. W każdym większym mieście na pewno takie znajdziecie, a rzesza złaknionych zagadek poszukiwaczy przygód chętnie je odwiedza. A co gdyby taki lokal zabijał ludzi? Dobry pomysł na horror i wcześniej czy później ktoś musiał go wykorzystać. I wykorzystał.


Grupka przyjaciół obchodzi urodziny jednego z nich. Jego dziewczyna ma dla wszystkich niespodziankę w postaci wejściówek do Escape Roomu. I tak oto szósta bohaterów rozpoczyna grę, z której nie wszyscy wyjdą z życiem.


Pierwsze co przychodzi na myśl to seria “Piła”. Uwięziona ofiara musi wyswobodzić się z pułapki. Tutaj różnica jest taka, że początkowo wszystko wygląda na zwykłą zabawę w rozwiązywanie zagadek, szukanie tropów i miłe spędzenie czasu. Dopiero z czasem okazuje się, że niewinna rozrywka jest tak naprawdę śmiercionośna, a bohaterowie walczą o życie. Co za tym idzie, na ekranie od czasu do czasu zobaczymy sceny śmierci, które przygotowano nie najgorzej. Jest trochę gore, parę chluśnięć krwią i sporo krzyku. Znajdzie się także odrobina napięcia, szczególnie, że nad całością wisi presja czasu ograniczająca akcję do godziny, a i niektóre zagadki, które trzeba rozwiązać mają swój licznik. Potencjał był.


Szkoda, że nie został wykorzystany. Przede wszystkim zawodzą bohaterowie. Wszystkowiedzący wymuskany laluś, jego blond dziewczyna, skłócone małżeństwo i ciągle miziająca się para to niby standard i kalka, ale tutaj zagrana dość irytująco. Ofiary sporo gadają, ale ich rozmowy nic nie wnoszą, często irytują i nic z nich nie wynika. Początkowa faza filmu, zanim nasza grupka dostanie się do “Escape Roomu” jest za długa, przez co już na początku wkrada się nuda. Same zagadki trochę zawodzą, a pierwsza śmierć przychodzi bez sensu. Bez sensu jest też zakończenie, które nie dość, że jest głupie, to nic nie wyjaśnia.


Materiał wyjściowy nie był zły, ale efekt końcowy to już inna sprawa.


Escape Room” ma swoje momenty, ale za dużo tu irytujących momentów, nieciekawych bohaterów i nie do końca przemyślanych rozwiązań. Z braku laku można obejrzeć, ale pieniędzy bym na seans nie wydawał, choć uważam, że jest to film lepszy niż powszechna opinia o nim.


underluk

GORE

4

STRACH

3

OCENA

4