Ghostland

Tytuł oryginalny: Ghostland

Reżyseria: Pascal Laugier

Obsada: Crystal Reed, Anastasia Phillips, Mylène Farmer, Emilia Jones, Taylor Hickson

Scenariusz: Pascal Laugier

Muzyka: Ed Rig, Anthony d'Amario

Kraj pochodzenia: Francja, Kanada

Rok powstania: 2018

Ghostland - okładka

Pascal Laugier nie reżyseruje filmów taśmowo. Wystarczy wspomnieć, że od jego ostatniego filmu, którym był “Człowiek z Cold Rock” minęło już sześć lat, a od jego największego dzieła, czyli “Martyrs” już 10 lat. Jeśli ten ostatni ci się podobał, to po recenzowany “Ghostland” zdecydowanie powinieneś/aś sięgnąć. Ale nie o porównywanie tych filmów tutaj chodzi. Powiem tylko, że jeden jak i drugi obraz jest dosadny, brutalny i w ten sam sposób niszczy widza. Opowiadane historie to już inna bajka.


Zawiązanie fabuły jest dość klasyczne. Samotna matka z dwiema córkami przeprowadza się do domu, który odziedziczyła po zmarłej siostrze. W nocy, zostają zaatakowane przez dwóch napastników, a echa tej napaści położą się cieniem na całe ich życie.


Ghostland” to film, który bardzo ciężko zrecenzować, bo bardzo łatwo jest go spalić. Zwrotów akcji w fabule jest kilka, a wyjawienie któregokolwiek z nich, zasługuje na kryminał. Dlatego też nie będę wnikał w opowiadaną na ekranie historię, a skupię się na innych elementach.


Takich jak na przykład klimat. Pascal Laugier nie bierze jeńców, przez co atmosfera w filmie jest ciężka i ponura. Tu nikt nie ma lekko. Ani widz, ani aktorzy. Ci wywiązują się ze swoich zadań wzorowo, a grane przez nich postaci są charakterystyczne i pozostają na długo w pamięci. Siostry są swoimi przeciwieństwami. Jedna marzy o karierze pisarki, dużo czyta i sama coś skrobie zapatrzona w Lovecarafta. Jej siostra to ten drugi biegun. Roztrzepana, kłótliwa i zdeterminowana. Ich matka stara się o nie zadbać jak może i jest chyba najprostszą tutaj postacią. Najbardziej płaską. Chociaż napastnicy też jacyś wielowymiarowi nie są. Jeden przebrany za kobietę, wyraźnie ma problemy psychiczne. Drugi jest niedorozwinięty, ale silny.


Na ekranie niewiele jest krwi. Nie ma oderwanych kończyn, a z cienia nie wyskakują potwory. Nie ma jump scares. A mimo to, film ogląda się jak na szpilkach. Napięcie kreowane jest doskonale, a jak już się zaczyna dziać, to dzieje się z pełną powagą i brutalnością. Taką brutalnością, która nie potrzebuje nawet krztyny gore, a wnika pod skórę i ściska serce, które podchodzi do gardła.


Nie muszę chyba dodawać, że za tym wszystkim podąża świetna muzyka i fantastyczna realizacja. Mucha nie siada.


Wiemy już, że groza stoi na wysokim poziomie. Technikalia nie zawodzą. Aktorstwo i historia to pierwsza liga. Szczególnie, że opowieść jest kompletna i przemyślana. Jakby tego wszystkiego było komuś mało, to twórcy dorzucają jeszcze fantastyczny wątek psychologiczny. To właśnie wokół niego kumuluje się najwięcej twistów. I to właśnie z nim trzeba obchodzić się jak z jajkiem, żeby nie spalić.


Ghostland” to mocny i konkretny obraz grozy, który warto zobaczyć. Pascal Laugier po raz kolejny udowodnił, że potrafi robić horrory, które nie wychodzą szybko z głowy. Tutaj jeszcze doskonale bawi się z widzem i może dzięki temu ten film, cenię sobie bardziej niż wspomniany na wstępie “Martyrs”. Trzeba znać.


underluk

GORE

3

STRACH

7

OCENA

9