Naznaczony: Ostatni klucz

Tytuł oryginalny: Insidious: The Last Key

Reżyseria: Adam Robitel

Obsada: Lin Shaye, Leigh Whannell, Angus Sampson, Spencer Locke, Caitlin Gerard

Scenariusz: Leigh Whannell

Muzyka: Joseph Bishara

Kraj pochodzenia: Kanada, USA

Rok powstania: 2018

Naznaczony: Ostatni klucz - okładka

“Naznaczony” to seria, która moim zdaniem świetnie zaczęła, by w drugiej i trzeciej części obniżyć swoje loty. Jedynka była bardzo dobra. Potem kolejne dwa filmy nie przypadły mi już tak do gustu, dlatego też na czwartą odsłonę nie czekałem jakoś szczególnie. Może dzięki temu, siadając do “Ostatniego klucza” i nie spodziewając się wybitnego filmu, zostałem tak miło zaskoczony.


Zacznijmy od fabuły. Tym razem będziemy mieli okazję przyjrzeć się dzieciństwu Elise, czyli medium, która przewija się przez wszystkie filmy. Jako dziecko nie miała łatwego życia, a jej dar jeszcze bardziej je komplikował. Pewnego dnia, gdy zostaje uwięziona w piwnicy, pomaga przejść do naszego świata czemuś, co mocno odciśnie się na jej egzystencji. Zresztą nie tylko jej. Gdy jest już kobietą, którą znamy z poprzednich filmów, zostaje poproszona o pomoc w oczyszczeniu z duchów nawiedzonego domu. Okazuje się, że jest to jej rodzinny dom, do którego miała nadzieję nigdy nie wracać. Postanawia jednak podjąć wyzwanie i uporać się z koszmarem dzieciństwa, pewnym demonem i echami oraz konsekwencjami przeszłości. I coś jeszcze, ale tego już nie zdradzę.


Warstwa fabularna jest całkiem rozbudowana. Szczególnie, że do pewnego stopnia zaskakuje swoją koncepcją oraz pewnymi wydarzeniami. Powiedzmy, że nie wszystko jest tym czym się wydaje. I bardzo dobrze. Sięgnięcie do przeszłości bohaterki z jednej strony jest ciekawym urozmaicaniem, z drugiej świetnie rozbudowuje uniwersum, a z trzeciej w prosty sposób zabija nudę. Rozbicie historii na dwie warstwy czasowe i wplecenie do niej wątku głównego, który z czasem ewoluuje, automatycznie wymusza tempo opowieści. To jest żwawe, bo twórcy musieli zmieścić całkiem sporo motywów w sztywne ramy czasowe. Na szczęście, oglądając film nie miałem wrażenia, że coś tu zostało zrobione po łebkach. Że któryś pomysł został niewykorzystany, spłycony albo potraktowany po macoszemu. Pewnie dlatego otrzymujemy zamkniętą opowieść, która jest kompletna. I interesująca.


Technicznie nie mam się do czego przyczepić. Groza jest na niezłym poziomie. Zawału nikt nie dostanie, ale kilka udanych scen jest jak najbardziej godnych zapamiętania. Nawet w sytuacji, w której czegoś się spodziewany i tylko wyczekujemy momentu kiedy coś wyskoczy, twórcy potrafią skutecznie przeciągnąć tę scenę, przearanżować i budować atmosferę tak, że widz przyklejony do ekranu i tak może zostać zaskoczony. Tak, scena z walizkami, bo ją mam na myśli, jest niezła. Ale nie tylko ona.


Sama historia pod koniec, ładnie też wraca do pierwszego filmu. Nie jest to może zagranie godne oscara, ale miły akcent, który bardzo mi się spodobał, choć trochę się go spodziewałem.


Naznaczony: Ostatni klucz” to udana produkcja, która łączy w sobie dosyć klasyczne motywy, z niezłą atmosferą, ciekawą fabułą i lekkim nowoczesnym sznytem. Film na pewno może się podobać i myślę, że warto go zobaczyć. Coś dla tych, którzy ponad epatowanie przemocą stawiają na klimat i nie boją się duchów. Albo może właśnie się boją…

underluk

GORE

2

STRACH

6

OCENA

8