Slender Man

Tytuł oryginalny: Slender Man

Reżyseria: Sylvain White

Obsada: Joey King, Julia Goldani Telles, Jaz Sinclair, Annalise Basso

Scenariusz: David Birke

Muzyka: Brandon Campbell, Ramin Djawadi

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2018

Slender Man - okładka

Slender Man to chyba najbardziej spektakularna creepypasta, z jaką mieliśmy do czynienia w obecnym wieku. Jego korzenie sięgają 2009 roku, kiedy to na pewnym konkursie fotograficznym pojawia się dość niepokojące zdjęcie. Potem chuda postać bez twarzy z nienaturalnie wydłużonymi kończynami zaczyna żyć własnym życiem. Powstaje coraz więcej spreparowanych obrazów, opowieści, stron internetowych, gier… dochodzi też do tragedii. O tym wszystkim możecie poczytać w sieci.


Film z 2018 roku, podchodzi do tematu z najłatwiejszej strony. Sięga po wypromowaną już postać, ubiera ją w ledwo trzymającą się kupy fabułę i wrzuca w to kilka potencjalnie strasznych scen.


Cztery przyjaciółki pewnego wieczoru postanawiają dla rozrywki wywołać tytułowe straszydło. W sieci odnajdują tutorial i postępują według zawartych w nim instrukcji. Niewinna zabawa, okazuje się czymś więcej gdy bez śladu znika jedna z nich. Koleżanki oczywiście szybko domyślają się, kto jest winny jej zaginięcia i na własną rękę starają się ją odzyskać. Nie wszystkie z równym zaangażowaniem, ale każda wcześniej czy później spotka na swojej drodze Slender Mana.


Gdy film pod koniec wakacji wszedł do kin, wylała się na niego fala niepochlebnych opinii. Wyraźnie było widać, że publiczność oczekiwała czegoś innego. Pytanie tylko, czy twórcy obrazu mogli jakkolwiek sprostać ich oczekiwaniom?


Efekt końcowy to typowy średniak, który niczym nie zachwyca, ale spokojnie daje się obejrzeć. Nieskomplikowana fabuła przeciąga widza przez historię czterech bohaterek, z których każda podchodzi nieco inaczej do tematu. Nie ma tu jakichś nagłych zwrotów akcji, skomplikowanych relacji, ani drugiego dna. Jest za to kilka ciekawych scen i sam Slender Man, który pojawiając się na ekranie, za każdym razem wnosi delikatny powiew grozy.


Największy zarzut jaki można mieć do recenzowanego obrazu, to niewykorzystanie tematu. Myślę, że potencjał był tu zdecydowanie większy. Zarówno w kwestii opowiedzianej historii jak i sposobów straszenia. Tymczasem dostaliśmy zwykły straszak z prostą fabułą, która tak naprawdę okazuje się wydmuszką. Opowiedziana historia nie porywa, a momentami ma się nawet wrażenie, że scenarzysta nie za bardzo wiedział o czym chce opowiedzieć. I to widać. Można by też dopracować niektóre efekty specjalne bo kilka scen wygląda pod tym względem dość biednie.


Nie oznacza to jednak, że “Slender Man” to czas stracony. Nie ukrywam, że zmarnowano tu spory potencjał, a twórcy poszli po najmniejszej linii oporu, ale efekt końcowy jest do obejrzenia. Samo tytułowe straszydło wypada przyzwoicie, aktorki dają sobie radę, a opowiedziana historia… no cóż, ta akurat zawodzi. A szkoda. No i sam film wyszedł o jakieś pięć lat za późno, co też mogło wpłynąć na jego odbiór.


Podsumowując. Trochę zawód, ale tragedii nie ma. 

underluk

GORE

1

STRACH

3

OCENA

4