Obcy: ósmy pasażer Nostromo

Tytuł oryginalny: Alien

Reżyseria: Ridley Scott

Obsada: Sigourney Weaver, Tom Skerritt, Ian Holm, John Hurt

Scenariusz: Dan O'Bannon

Muzyka: Jerry Goldsmith

Kraj pochodzenia: USAWielka Brytania

Rok powstania: 1979

Obcy: ósmy pasażer Nostromo - okładka

Klasyka horroru sf, która ostatnimi czasy mocno kuleje. Ostatni “Obcy”, którego w 2017 roku mogliśmy oglądać w kinach, to w moim życiu najgorzej wydanie pieniądze na film. Wielu narzeka na czwórkę, ale czwórkę ostatnio sobie przypomniałem i jest to obraz o kilka półek lepszy niż nędza jaką jest “Alien: Covenant”. Ech… jak sobie to przypomnę to mi żyłka pulsuje.


Ale dosyć z marudzeniem. Nie po to się tutaj zebraliśmy.


Pierwszy “Obcy”, który swoją premierę miał w 1979 roku, to dziś klasyka gatunku, którą każdy pewnie zna. Jeśli nie, to w towarzystwie nie mówi o tym głośno i niepewnie uśmiecha się by stwarzać pozory kogoś, kto wie o czym toczy się rozmowa. I tylko ten głosik z tyłu głowy notuje, żeby wreszcie ten haniebny brak nadrobić.


Film opowiada historię załogi kosmicznego holownika Nostromo, która zostaje wybudzona podczas lotu, gdy komputer odbiera tajemniczy sygnał, który może być wezwaniem pomocy. Prawo kosmiczne mówi, że w takim przypadku obowiązkowo należy zbadać sprawę. Problem w tym, że odebrana wiadomość to niekoniecznie s.o.s, a podczas ekspedycji dochodzi do wypadku w wyniku którego, na statek przywleczona zostaje obca forma życia, która wkrótce zacznie siać spustoszenie wśród obsady statku. Załoga musi stanąć oko w oko z bezlitosnym zabójcą.


Film urzeka klimatem. Niepokojąca atmosfera budowana jest przez klaustrofobiczne wnętrze statku kosmicznego, pełnego ciemnych i ciasnych korytarzy. Szczególnie, że wszystko co widzimy na ekranie jest fantastycznym popisem umiejętności scenografów. Dziś, kiedy w kinowych hitach na każdym kroku atakują nas cyfrowe efekty specjalne, miło jest sobie spojrzeć na manualnie wykonane kawałki planu filmowego, które wyglądają lepiej, niż to co niekiedy tworzone jest za pomocą komputerów. Jasne, niektóre sceny z obcym trącą nieco myszką, ale i tak mają swój urok. Szczególnie, że dawkowane są z odpowiednio podniesionym napięciem.


Skoro już przy kosmicie jesteśmy. Jego wygląd to absolutny majstersztyk, który zna dziś każdy. Przerażająca istota, której cykl życiowy przybiera kilka form, a każda jest zabójcza w inny sposób, to doskonały motyw, sprawiający, że grasujący na statku ksenomorf jest potworem kompletnym i widać, że twórcy nie poszli tu na łatwiznę, choć zastosowali kilka skrótów. Spokojnie można na nie przymknąć oko. Zabójca jest jeden i tyle w zupełności wystarczy. Atakujący znienacka, doskonale ukrywający się w mroku, sukcesywnie uszczupla załogę Nostromo. Budząc tym samym grozę u widza.


Doskonałej scenografii i fantastycznemu mordercy, towarzyszy odpowiednie tempo serwowania kolejnych zwrotów akcji, podsycająca obserwowane wydarzenia muzyka i wiarygodne aktorstwo. Członkowie obsady statku, choć dość typowi dla takich produkcji, odegrani zostali przez aktorów, którzy nieźle się uzupełniają i widać, że wiedza co robić na planie.


Jasne, czasami popełniają głupoty. Twórcy poszli na kilka skrótów, a niektóre efekty specjalne, dziś mogą budzić lekki uśmiech. Ale co z tego, skoro film cały czas trzyma poziom i wciąż doskonale się go ogląda. “Obcy: ósmy pasażer Nostromo” to kawał dobrego horroru science fiction, który nie tylko warto, ale trzeba znać. Więc jeśli nie oglądałeś/aś, nie wiem na co jeszcze czekasz.

underluk

GORE

3

STRACH

5

OCENA

9