Czwarty stopień

Tytuł oryginalny: The Fourth Kind

Reżyseria: Olatunde Osunsanmi

Obsada: Milla Jovovich, Will Patton, Elias Koteas, Enzo Cilenti

Scenariusz: Olatunde Osunsanmi

Muzyka: Atli Örvarsson

Kraj pochodzenia: USA, Wielka Brytania

Rok powstania: 2009

Czwarty stopień - okładka

Czwarty stopień” to film, z którym mam pewien problem. Z jednej strony jego wykonanie ociera się o produkcje amatorskie. Pierwsza połowa ciągnie się niemiłosiernie i musiałem cały seans podzielić sobie na dwa, bo przy jednym posiedzeniu nie dałbym rady. Z drugiej strony tematyka, oparcie całości na autentycznych wydarzeniach i zestawienie całości z prawdziwymi nagraniami sprawiło, że po napisach końcowych posiedziałem jeszcze na kanapie, zastanawiając się „co ja właściwie obejrzałem”. I to jest prawdziwa siła tego filmu.


Technicznie film zawodzi. Realizacja, praca kamery, kadrowanie i niektóre sceny przywodzą na myśl filmy amatorskie. Brak tu pewnej płynności, sporo jest dłużyzn, aktorsko jest tak sobie i nawet Mila Jovovich nie ratuje tego obrazu. W drugiej połowie film się trochę rozkręca i wydarzenia nabierają tempa. I całe szczęście. Jasne, początek przygotowuje widza na to co ma nastąpić. Wprowadza go w wydarzenia, ale robi to trochę zbyt ospale. Jest co prawda jedna scena, która sprawia, że widz się budzi, ale jednak nie da się ukryć, że wszystko dzieje się zbyt wolno. Zbyt sennie.


To czemu w takim razie ciężko mi o tym obrazie zapomnieć?


W film wplecione są autentyczne nagrania. Raz są to samodzielne sceny, fragmenty wywiadów, nagrania z policyjnych akcji. Innym razem zestawienie faktycznego materiału z tym odgrywanym przez aktorów. I świadomość, że to wszystko wydarzyło się naprawdę, że obrazy które oglądamy są autentyczne sprawia, że w pewnym momencie trudno oderwać się do ekranu. I „o kurde” samo wyrywa się z ust.


Przedstawione wydarzenia nie zostały wyjaśnione. Twórcy filmu też nie dają żadnych odpowiedzi. Przedstawiają materiał, ale to widz musi zdecydować, co o tym wszystkim myśli. Czy wierzy w to co zobaczył? Czy przedstawione sytuacje naprawdę miały miejsce? Czy to zbiorowa halucynacja, czy może… Pytania się mnożą, a odpowiedzi nikt nie udziela. I to też jest plus „Czwartego stopnia”.


Ale nie napisałem jeszcze o co tu chodzi. Otóż do pani psycholog przychodzą pacjenci, którzy wydają się mieć zaskakująco zbliżony problem. Podczas sesji hipnozy, na jaw zaczynają wychodzić niespodziewane sytuacje, które wkrótce odegrają istotną rolę w życiu pani doktor.


Więcej nie zdradzę by nie psuć nikomu zabawy.


A ta jest niezła, choć jak już napisałem wyżej, nabiera rumieńców wraz z upływającym czasem, który początkowo upływa bardzo powoli. Myślę jednak, że warto zagryźć zęby i wysiedzieć te kilkadziesiąt minut. Zwłaszcza jeśli lubicie historie o kosmitach i jesteście fanami „Z archiwum X” oraz „Blair Witch Project”.

underluk

GORE

1

STRACH

4

OCENA

6