Dead Awake

Tytuł oryginalny: Dead Awake

Reżyseria: Phillip Guzman

Obsada: Jocelin Donahue, Jesse Bradford, Brea Grant, Jesse Borrego, James Eckhouse

Scenariusz: Jeffrey Reddick

Muzyka: Marc Vanocur

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2016

Dead Awake - okładka

Paraliż senny to niezwykle ciekawe zjawisko i zarazem wydaje się dość przerażającym doświadczeniem. W końcu gdy Twoja świadomość się budzi, a ciało cały czas śpi czemu towarzyszy natłok myśli, paraliż, uczucie ciężaru na klatce piersiowej połączone z trudnością zaczerpnięcia oddechu i wrażenie, że ktoś jest w pokoju brzmi co najmniej niepokojąco. A wszystko co niepokojące może być pożywką dla horroru. No dobra, rzeczy zupełnie zwyczajne też, ale jednak strach najlepiej strachem podsycać.


Wspomniane zjawisko jest motywem przewodnim horroru “Dead Awake”. Jest to historia Kate Bowman, która po śmierci swojej siostry bliźniaczki, zaczyna badać przypadki tajemniczych śmierci podczas snu. Sama zresztą doświadcza paraliżu sennego i jak się okazuje nie tylko ona w swoim otoczeniu, nawiedzana jest przez pewną starą czarownicę.


Bo co od razu zdradzę, ona jest tu tą złą. Zakrada się gdy ktoś śpi i dusi swoje ofiary, co samo w sobie budzi niepokój. Szczególnie pierwsza scena z tych groźnych, gdy straszydło pełznie do bohaterki, a ta nie mogąc wykonać żadnego ruchu, w pełni świadoma tego co się dzieje, wypada całkiem przyzwoicie. Twórcom udało się tutaj zbudować odpowiednie napięcie i sprawić, że poczułem lekki dyskomfort.


Niestety, dzieje się tak tylko za pierwszym razem. Potem serwowany jest nam wciąż ten sam motyw, chociaż nie mogę napisać, że nadmiernie bo jednak samych scen, które mają widza przestraszyć jest tu jak na lekarstwo. Dodatkowo pełzające po schodach straszydło, które zakrada się do bohaterki przejadło mi się już w momencie premiery sequeli takich serii jak “Krąg” czy “The Grudge: Klątwa”. W końcu jak długo można bać się tego samego.


I to jest chyba największy problem tego filmu. Monotonia. Niby sam pomysł wyjściowy jest całkiem całkiem. Galeria bohaterów też, choć dosyć standardowa, nie wypada najgorzej. Fabularnie twórcy starają się zaciekawić widza, serwując jakieś nowe fakty, ale od samego początku wiemy co jest grane i przez cały seans, nic nie ulegnie zmianie. A już na pewnie nie sposób straszenia.


Dlatego “Dead Awake” okazuje się obrazem, który z braku laku można obejrzeć, ale nie liczcie na nadmiar emocji. Większość elementów jest tutaj poprawna, ale poziom grozy pozostawia sporo do życzenia. Za dużo tu kalek, a za mało strachu. Wydaje mi się, że był potencjał, ale jednak ktoś nie wyciągnął po niego ręki.

underluk

GORE

1

STRACH

3

OCENA

4