Szkoła grozy

Tytuł oryginalny: Eerie

Reżyseria: Mikhail Red

Obsada: Bea Alonzo, Jake Cuenca, Charo Santos, Maxene Magalona, Mary Joy Apostol

Scenariusz: Mikhail Red, Rae Red, Mariah Reodica

Muzyka:

Kraj pochodzenia: Filipiny

Rok powstania: 2019

Szkoła grozy - okładka

Zawsze gdy pojawia się jakiś horror i różne mniej lub bardziej filmowe portale sugerują, że oto pojawiło się coś przerażającego, co trzeba zobaczyć, chcę im wierzyć. Ostatnio taką łatkę przypięto nowej produckji Netflixa “Eerie”, przetłumaczonej u nas jako “Szkoła grozy” (bo jakże by inaczej). Kino azjatyckie spod znaku horroru święciło swoje tryumfy na początku wieku, ale bardzo szybko zaczęło zjadać własny ogon. Ten obraz miał być powrotem do korzeni i wystraszyć każdego.


Czułem, że nie ma szans, ale i tak nie oparłem się pokusie sprawdzenia.


Fabuła osadzona jest w katolickiej szkole dla dziewcząt, w której jakiś czas temu, jedna z uczennic popełniła samobójstwo wieszając się w toalecie. Wśród uczennic krąży przekonanie, że miejsce jest nawiedzone, a pracująca w budynku pani psycholog o nadprzyrodzonych zdolnościach z pomocą ducha odkrywa mroczną tajemnicę z przeszłości.


Szkoła grozy” prezentuje całe spektrum motywów, jakie znamy z azjatyckich horrorów. Są duchy, jest postać o białej twarzy i długich czarnych włosach i jest powolne tempo akcji. Tak powolne, że na pierwszej połowie filmu zasnąłem i musiałem dokończyć seans następnego dnia. Cóż, mówi to trochę samo za siebie. Na szczęście historia w drugiej połowie rozwija się żwawiej i film nabiera lekkich rumieńców. Niestety nie zmienia to faktu, że momentów grozy jest tutaj niewiele, a te które są, nie robią większego wrażenia. Ot pojawia się jakaś postać i zaraz znika. Widzieliśmy to setki razy, dziesiątki razy lepiej wykonane.


Na plus można zaliczyć fabułę. Ta napisana jest sprawnie i nawet w pewnym momencie zdołała mnie zaciekawić. Jak już zaczęło się coś dziać, jej rozwój obserwowałem z pewnym zainteresowaniem, choć samo zakończenie rozegrane jest trochę nijako. Znaczy do pewnego momentu atmosfera narasta całkiem przyzwoicie, ale sam finał trochę zawodzi. Nie zawodzi za to aktorstwo i technikalia, które może nie budzą zachwytów, ale i nie przeszkadzają. Ponadto dobrze współgrają z wydarzeniami dziejącymi się na ekranie.


Sam film jednak mógłby być lepszy. Przede wszystkim straszy raczej nieumiejętnie, choć broni się scenariuszem. Jeśli jesteście miłośnikami azjatyckiego kina grozy, to możecie sprawdzić. Jeśli macie jakąś fiksację na temat żeńskich szkół, w których zakonnice czuwają nad swoimi podopiecznymi, może znajdziecie coś dla siebie, choć jest to mała uczelnia. W sumie jak cierpicie na bezsenność, to pierwsza połowa może być pomocna. Krótko pisząc, da się obejrzeć, ale jest wiele godniejszych uwagi pozycji.

underluk

GORE

1

STRACH

3

OCENA

4-