Final Girl

Tytuł oryginalny: Final Girl

Reżyseria: Tyler Shields

Obsada: Abigail Breslin, Cameron Bright, Alexander Ludwig, Logan Huffman

Scenariusz: Adam Prince

Muzyka: Marc Canham

Kraj pochodzenia: Kanda, USA

Rok powstania: 2015

Final Girl - okładka

Zdradzenie zakończenia filmu na samym jego początku, nie zawsze jest czymś złym. O ile potem fabuła ma jakieś zwroty akcji, sens i coś do pokazania. “Final girl” nie ma nic z tego. A niestety zakończenie zdradza na samym początku.


Veronica jako dziecko straciła rodziców. Trafia pod opiekę tajemniczego gościa, który wydaje się być jakimś tajnym agentem lub kimś w tym rodzaju i jest szkolona na super żołnierza. Przynajmniej takie wrażenie starają się wywrzeć twórcy. Wreszcie nadchodzi dzień, kiedy ma się sprawdzić w misji. Tej szczególnej. Otóż czwórka pozbawionych skrupułów i głębszych uczuć kolesi, od czasu do czasu urządza sobie polowanie. Wybierają blondynkę, wywożą ją do lasu i tam mordują. Nasza bohaterka ma być kolejną ich ofiarą, ale oni jeszcze nie wiedzą, że role tym razem się odwrócą.


Zdradziłem za dużo? W żadnym wypadku. To wiemy od samego początku filmu. Tam samo jak przebieg całej fabuły. Ta napisana jest po najmniejszej linii oporu i z taką ilością luk, braków i głupot, że ciężko to ogarnąć. Kim jest nauczyciel? Czemu akurat nasza bohaterka ma zabić tych gości? Czemu on nie może tego zrobić? Czemu nikt do tej pory nie domyślił się kto jest mordercą? Czemu na nikim nie robi wrażenia fakt, że w okolicy ginie tyle kobiet? Pytania można mnożyć, ale odpowiedzi nie uzyskamy. Na domiar złego całość jest do bólu przewidywalna, a nasi mordercy nakreśleni są niezwykle płasko i nijako. Jeden z nich się wyróżnia bo jest nadzwyczaj irytujący i gdyby się nie odzywał, jeszcze jakoś dałoby się go znieść, ale jak wygłasza swoje kwestie, od razu chce się przestać oglądać.


A najgorszy w tym wszystkim jest fakt, że sam pomysł wyjściowy wcale nie jest zły. Gdyby ująć go w sensowne ramy, nawet mogłoby wyjść z tego coś ciekawego. Niezły jest motyw z odkrywanie lęków oprawców. Gorsze jest jego uzasadnienie, a właściwie jego brak, ale sam pomysł daje radę i nawet sprawdza się w samym zakończeniu. Niestety w filmie jest on totalnie od czapy i w połączeniu z innymi głupotkami sprawia, że do seansu lepiej usiąść z nastawieniem tępego wlepiania się w ekran i umysłem nie zmąconym myślą. Bo gdy widz zacznie zastanawiać się nad wydarzeniami na ekranie, to może nie dobrnąć do końca. Mi wiele nie brakowało i chyba tylko Veronica zdołała mnie powstrzymać przed wyłączeniem. 


Final girl” to film zmarnowany przez mnóstwo błędów, tak fabularnych jak i realizatorskich. Wystarczy spojrzeć na oświetlenie lasu, w którym dzieje się zasadnicza część. I ja rozumiem, że trzeba w takich scenach korzystać ze sztucznego oświetlenia, ale tak chamsko ustawionych lamp to jeszcze chyba nie widziałem. A to tylko jeden z mankamentów, których jest tu więcej.


A szkoda, bo jak już wspomniałem wyżej, wydaje się, że film miał potencjał. Momentami jest nawet znośnie. Gdyby wlać tu trochę sensu, pokierować aktorami, przepisać połowę dialogów i ogarnąć jakoś całość, to w efekcie moglibyśmy uzyskać film przynajmniej przeciętny. Niestety, efekt jaki dostaliśmy nie nadaje się do polecenia. Żeby to chociaż był film tak zły, że aż dobry, to można by przymknąć oko. Ale tak nie jest. Twórcom zabrakło tak talentu jak i dystansu. Szkoda czasu.

underluk

GORE

1

STRACH

1

OCENA

3+