Ostre siatkarki

Tytuł oryginalny: Girls with Balls

Reżyseria: Olivier Afonso

Obsada: Manon Azem, Anne-Solenne Hatte, Camille Razat, Dany Verissimo-Petit

Scenariusz: Olivier Afonso, Jean-Luc Cano

Muzyka: Sacha Chaban

Kraj pochodzenia: Belgia, Francja

Rok powstania: 2018

Ostre siatkarki - okładka

Udany komediowy horror to nie lada sztuka. W historii kinematografii znajdziemy kilka chlubnych okazów, ale to są raczej wyjątki niż norma. W końcu wyjątkowo trudno jest połączyć horror z komedią, tak by po salwie śmiechu udało się przestraszyć widza. Szczególnie, że często takie produkcje charakteryzują się mocno głupkowatym humorem i kiczowatą atmosferą. “Ostre siatkarki” należy ustawić w tej obszerniejszej reprezentacji gatunku.


Fabuła filmu jest banalnie prosta. Kobieca drużyna siatkówki wraca z turnieju, a po drodze natrafia na objazd. Pomińmy fakt, że bariera wygląda na wyjątkowo nieporadną, a oznaczenie od razu budzi wątpliwości, ale na nasze bohaterki wraz z trenerem przemieszczające się czymś na wzór małego kampera, najwyraźniej wystarczy i nie budzi nieufności. Objazd okazuje się wyjątkowo długi, ale na szczęście po drodze trafia się hotel. Wiecie, taki przy polnej drodze, pośrodku niczego, gdzieś w leśnej głuszy i z personelem, który na pierwszy rzut oka budzi chęć ucieczki. Ale nie w dzielnej drużynie siatkarek. Te zaczynają się dobrze bawić, aż dochodzi do pewnego incydentu. Bohaterki biorą nogi za pas, ale niestety stają się zwierzyną, na którą polują niepokojące indywidua. Rozpoczyna się walka o przetrwanie.


Brzmi jak standard i w sumie jest standardowo. Kobitki biegają tu i tam bez jakiegoś pomysłu, a ich liczebność wraz z mijającym czasem maleje. Łowcy z początku wydają się zorganizowani, ale im mniej ofiar im zostaje tym chyba bardziej się rozprężają i dają zaskoczyć. Ot, standard.


Całość w ogólnym ujęciu jest kretyńska, ze słabymi dialogami i jeszcze gorszą fabułą. Same bohaterki z charakteru są nieciekawe, ale przynajmniej wyglądem potrafią jakoś przykuć do ekranu. Żeby jeszcze się nie odzywały to nawet byłoby przyjemnie. Garstka czarnych charakterów wygląda na kanibali. Po prostu patrząc na ich gęby od razu widać z jakim elementem mamy do czynienia i potwierdza się to w późniejszej części filmu. Trzeba im jednak oddać, żę są dość charakterystyczni i patrząc na parę gdzie jeden niesie głośniki i nadaje szczekanie sfory psów, a drugi wydaje się czuć taki psem, nawet ma to swój urok. A przynajmniej charakterystyczny rys, który zostaje w pamięci. Wraz z rozwojem fabuły wydają się oni tworzyć coś na wzór jakiejś sekty lub kultu, ale ten wątek nie jest szczególnie rozwinięty.


Żarty stoją tutaj na tej niższej półce. Kilka razy można się uśmiechnąć, ale wprost proporcjonalnie do tych momentów na mojej twarzy gościł grymas zażenowania. Z kolei grozy nie ma za grosz. Jest kilka efektów gore, ale najczęściej będziemy obserwowali eksplodujące w fontannie krwi głowy. Widać spec od efektów specjalnych miał takie zamiłowanie. Co zrobić?


Plusik za obecność Fiata 126p. Zawsze to jakiś swojski widok.


Generalnie “Ostre siatkarki” to taki film, gdzie męska część publiczności może upatrzyć sobie bohaterki, którym będzie kibicować, ale ich losem za bardzo się nie przejmie. Trafi się udany moment, prześladowcy są dosyć charakterystyczni, ale całość tonie w kiepskich żartach, braku grozy i jakiejś takiej ogólnej nijakości. Obejrzeć niby można, czas przy seansie jakoś zleci, ale żeby to było szczególnie satysfakcjonujące doznanie, to nie koniecznie.

underluk

GORE

6

STRACH

2

OCENA

4-