Eli

Tytuł oryginalny: Eli

Reżyseria: Ciaran Foy

Obsada: David Chirchirillo, Ian Goldberg

Scenariusz: Kelly Reilly, Lili Taylor, Max Martini, Sadie Sink, Charlie Shotwell

Muzyka:

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2019

Eli - okładka

Kolejny horror o nawiedzonym domu. Tak pomyślałem, gdy zapoznałem się z krótką zajawką “Eli”. I wiecie co? To jest kolejny horror o nawiedzonym domu, ale ten przynajmniej wyróżnia się całkiem niezłym twistem na zakończenie seansu.


Tytułowy chłopiec cierpi na coś co można nazwać alergią na świat. Zabić go może powietrze, kurz i właściwie każdy inny pyłek. Życie w plastikowym namiocie nie jest zbyt miłe. Jego rodzice kontaktują się jednak z panią doktor, która zapewnia, że może wyleczyć ich dziecko. Wyjeżdżają więc do starego domu, który został przerobiony tak, by stanowił idealnie sterylne miejsce, gdzie Eli zostaje poddany terapii. Ta wydaje się dość kontrowersyjna, ale na chłopca czyha jeszcze inne zagrożenie. Zaczyna widzieć duchy. Czy dom faktycznie jest nawiedzony, czy to tylko efekt uboczny leczenia?


Początek jest intrygujący. Chłopak, który nie może żyć jak jego rówieśnicy szybko zyskał sobie moją sympatię. Podobnie jak jego rodzice, którzy starają się robić wszystko, by wyleczyć swoje dziecko. Sam ośrodek, do którego się udają, od razy wydaje się podejrzany. Osadzony gdzieś na odludziu, gdzie Eli będzie jedynym pacjentem, a cały personel ogranicza się do pani doktor i dwóch asystujących jej pielęgniarek. Dom niby nowoczesny z super filtrami i śluzą odkażającą, ale pewne pomieszczenia są odizolowane. No i najwyraźniej elektryka siada, bo po chwili obserwujemy już migające światła. Te jak zwykle w takich produkcjach zwiastują duchy. O tym, że zjawiska nadprzyrodzone będą tutaj daniem głównych dowiadujemy się zanim bohater dotrze do swojego pokoju. Od razu powiem, że same straszydłą moim zdaniem wyglądają całkiem nieźle, ale samo straszenie oparte jest głównie na scenach typu jump scare. I w pewny momencie jest ich taki natłok, że robi się nudno.


Na szczęście wszystko wynagradza końcówka. Gdy już myślałem, że wiem co jest grane i nic mnie nie zaskoczy, nagle bach, twist i siedzę sobie z głupim uśmiechem na twarzy myśląc, że to było dobre. Czy sensowne to już inna kwestia, ale dobre. I za to punkcik do oceny.


Technicznie jest całkiem nieźle. Również aktorom nie mam nic do zarzucenia. Gorzej sprawa wygląda z próbami przestraszenia widza. Jak już napisałem wyżej, w pewnym momencie zaczynają one męczyć. Raz przez ich natłok. Dwa przez ich sztampowość. Jeśli widzieliście kilka filmów o duchach, które pojawiają się w odbiciach, zaparowanych lustrach lub za jakimiś półprzezroczystymi materiałami, to wiecie czego się spodziewać. Pod tym względem jest bardzo typowo, choć przyznam, że sam poziom poszczególnych scen jest całkiem przyjemny, ale ani razu się nie wzdrygnąłem.


Podsumowując. “Eli” to całkiem przyjemny horror, który potrafi zaciekawić od początku, nieco wymęczyć w środku i może nawet zachwycić finałem. Warto dać mu szansę i co by się nie działo, wytrwać do końca.

underluk

GORE

2

STRACH

4

OCENA

6