Doom

Tytuł oryginalny: Doom

Reżyseria: Andrzej Bartkowiak

Obsada: Karl Urban, Dwayne Johnson, Rosamund Pike, Ben Daniels

Scenariusz: Wesley Strick, Dave Callaham

Kraj pochodzenia: Czechy, Niemcy, USA, Wielka Brytania

Rok powstania: 2005

Doom - okładka

Doom” to rewolucyjna strzelanka, która w 1993 roku pojawiła się na celowniku graczy. Tytuł dziś klasyczny, zasłużenie kultowy i cały czas budzący ciepłe uczucia. Rok później doczekał się sequela, a w 2004 roku trzeciej odsłony. W 2016 natomiast zaliczył udany reboot, w którego kontynuację zagramy w tym roku (2020). Czemu jednak o tym piszę? Otóż w 2005 roku, czyli niedługo po premierze trzeciej części gry, na ekrany kin wszedł film “Doom” w reżyseria Andrzeja Bartkowiaka. Nasz rodak w Hollywood znany jest głównie jako świetny autor zdjęć (choćby do “Adwokata diabła” czy “Speed”), który dowodził na planie takich filmów jak “Romeo musi umrzeć” czy “Od kołyski aż po grób”. Jasnym było, że ekranizacja gry w jego wykonaniu będzie mieszanką kina akcji, ze względu na jego wcześniejsze projekty oraz horroru, patrząc na materiał źródłowy. W końcu bohater stanie przeciwko piekielnym hordom.


No prawie.


Filmowy “Doom” to opowieść o grupie komandosów, którzy zostają wysłani do placówki badawczej na Marsie, gdzie mają sprawdzić, co stało się w odciętym od świata kompleksie, a przede wszystkim odnaleźć i zabezpieczyć materiały z prowadzonych tam badań. A gdyby przy okazji udało się uratować jakichś ocalałych naukowców, też by było miło. Na miejscu oczywiście natykają się na potwory, które chcą zabić wszystko co się rusza.


W efekcie otrzymujemy przeciętnego akcyjniaka science fiction, który wzbogacony jest posypką w konwencji horroru. Sporo tu dłużyzn, bohaterów łażących po ciasnych i ciemnych korytarzach oraz powracających do już raz odwiedzonych miejsc. Wszyscy sztampowi, niektórzy irytujący, a ich zachowanie nasuwa pytanie, czy podczas treningu nie zostali zbyt wiele razy uderzeni w głowę. Tak, logika przedstawionych na ekranie wydarzeń, na pewno nie jest mocną stroną tej produkcji.


Za to całkiem nieźle wypadają efekty specjalne. Film ma już na karku piętnaście lat, ale przedstawione w nim wydarzenia nadal bawią. Przynajmniej pod względem prezentacji. Niektóre efekty lekko się zestarzały, ale nawet w dzisiejszych produkcjach czasami wypadają słabiej. Sam wygląd marsjańskiej jednostki badawczej trzyma się całkiem nieźle, a potwory z jakimi przyjdzie zmierzyć się naszym dzielnym marines, są w porządku. Po części jest to zasługa scenografii, a po części całkiem sporej ilości mroku, który gości na ekranie. Niestety niekoniecznie przekłada się on na kreowanie atmosfery.


Film słabo wypada jako ekranizacja gry. Zgadza się miejsce akcji, ale już fabuła to swobodna interpretacja pojedynczych wątków, które giną w całości motywów dodanych. Znalazło się tu jednak kilka mrugnięć okiem do graczy, którzy z pewnością je wyłapią. Jest bohater, który nazywa się Carmack, jest BFG, który to skrót jednak jest inaczej rozwinięty niż to pamiętam, jest też przynajmniej jeden potwór (choć istotnie zmodyfikowany), który może się kojarzyć z tym co widzieliśmy na ekranie komputerów. Wreszcie jest też świetna sekwencja akcji pokazana z oczu bohatera. I choćby dla niej warto po film sięgnąć.


Jak już wspomniałem wcześniej, “Doom” to przeciętny film akcji, który swobodnie korzysta z motywów z gry, a jego tytuł to bardziej chwyt marketingowy, niż faktyczna chęć ekranizacji. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie. Jest trochę strzelania i trafi się kilka potworów. Momentami jest mroczno, ale napięcie budowane jest tak sobie, strachu raczej nie uświadczymy. Jest kilka ciekawych scen, ale jest też sporo nudnego łażenia i gadania o niczym. Obejrzeć w sumie można, choć raczej tak niezobowiązująco, kiedy mamy ochotę na prostą sieczkę bez większych ambicji.

underluk

GORE

5

STRACH

2

OCENA

5