Strefa 51

Tytuł oryginalny: Area 51

Reżyseria: Oren Peli

Obsada: Reid Warner, Ben Rovner, Jelena Nik, Darrin Bragg

Scenariusz: Oren Peli, Christopher Denham

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2015

Strefa 51 - okładka

Czy da się jeszcze stworzyć coś oryginalnego w konwencji found footage? Póki ktoś tego nie zrobi, będziemy pewnie twierdzili, że nie i że wszystko już było. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal można zrobić solidny film w oparciu o ten bądź co bądź, całkiem popularny, choć wyeksploatowany schemat.


Oren Peli znany jest bardziej jako producent (m.in.: “Naznaczony”, “Czarnobyl. Reaktor strachu” czy seria “Paranormal Activity”) niż reżyser, ale i reżyserią pobrudził sobie ręce. Dwa razy. Pierwszy przy “Paranormal Activity”, drugi przy “Strefa 51”. Jak widać z mockumentary jest mu po drodze.


Strefa 51” w tytule zdradza właściwie wszystko. Mocno chroniona amerykańska baza na pustyni, skrywa wiele tajemnic, co jest wodą na młyn licznym miłośnikom teorii spiskowych. Wiemy, że przechowywany jest tam statek obcych, który rozbił się w Roswell, pieniądze z komunii, a pewnie także fundusze z OFE. To może warto wkraść się tam i zobaczyć na własne oczy, co kryją olbrzymie podziemne hangary?


Taki jest cel bohaterów filmu. Szczególnie jednego, który po pewnych wydarzeniu w swoim życiu, żywo zaczyna się interesować tym tematem. Wręcz staje się to jego obsesją. Zbiera informacje, zdobywa kontakty, układa plan i w końcu z pomocą przyjaciół przystępuje do jego realizacji.


Wszystkiego dowiadujemy się z nagrań, które kręcą bohaterowie. Muszę przyznać, że zrealizowane są one całkiem nieźle, a i sam scenariusz układa się nawet w sensowną całość. Znaczy tak z grubsza, bo jak wejdziemy w szczegóły to oczywiście tak różowo już nie jest i na wiele fragmentów trzeba tu przymknąć oko. Jeśli to zrobimy, jest nadzieja na satysfakcjonujący seans.


Początkowa faza rozgrywa się nieco leniwie, podobnie zresztą jak sekwencja gdy bohaterowie docierają już do terenu bazy i rozpatrują najlepszy sposób wejścia. Gdy jednak udaje im się przedostać do środka jednostki, zabawa zdecydowanie nabiera rumieńców. Kolejne tajemnice wychodzą na jaw, nowe eksponaty przykuwają uwagę, a wydarzenia zdecydowanie nabierają tempa. No i samo zakończenie daje radę, ale tego oczywiście nie mogę wam zdradzić.


Technicznie jest sprawnie. Aktorzy jakoś sobie radzą, a kolejne wydarzenia skutecznie trzymały mnie przy ekranie, choć od czasu do czasu coś delikatnie uwierało. A to włamanie do pewnego domu jest mocno naciągane, a to jakieś wydarzenie lekko zirytuje. Kilka zgrzytów niewątpliwe można tutaj znaleźć, ale końcówka je wynagradza.


Podsumowując. “Strefa 51” jest solidnym filmem, któremu warto dać szansę. Szczególnie jeśli lubicie ten gatunek kina. W innym przypadku i tak pewnie po niego nie sięgniecie. Recenzowany obraz jest niezłym połączeniem horroru i science-fiction ze sporą domieszką teorii spiskowych, która z minuty na minutę staje się coraz bardziej interesująca. Aż do wielkiego finału. Choć nie brakuje tu wad, muszę w sumie przyznać, że bawiłem się całkiem nieźle.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

6