W lesie dziś nie zaśnie nikt

Tytuł oryginalny: W lesie dziś nie zaśnie nikt

Reżyseria: Bartosz M. Kowalski

Obsada: Julia Wieniawa-Narkiewicz, Wiktoria Gąsiewska, Gabriela Muskała,

Scenariusz: Bartosz M. Kowalski, Mirella Zaradkiewicz, Jan Kwieciński

Kraj pochodzenia: Polska

Rok powstania: 2020

W lesie dziś nie zaśnie nikt - okładka

W lesie dziś nie zaśnie nikt” miał mieć swoją kinową premierę 13 marca. W piątek. Idealnie dobrany dzień pod debiut horroru, a tym bardziej slashera. Miał mieć, ale nie miał bo… koronawirus. Premiera została odłożona na bliżej nieokreślony termin, aż tu nagle film pojawił się na Netflix. Nie było innej rady jak zasiąść do seansu.


I wiecie co? Nie był to czas stracony, choć zwiastun nie napawał zbytnim optymizmem. Ale to może przez ten wielki napis “pierwszy polski horror”, który był zwyczajnie kłamliwy bo ani to pierwszy polski horror, ani nawet pierwszy polski slasher. A ja nie lubię jak ktoś kłamie mi prosto w oczy. Nawet jak to jest reklama. Pominąwszy tą niesmaczną zagrywkę, sama reklamówka wypadała nawet jako tako i byłem ciekaw efektu końcowego. A ten daje radę.


Grupka młodzieży uzależnionej od technologii, czyli wszystkich tych smartfonów, tabletów i komputerów, na których zapewne czytasz teraz tę recenzję, trafia na obóz gdzieś w głębi lasu. Tam mają spędzić czas na łonie przyrody, spacerować, piec kiełbaski nad ogniskiem i generalnie przejść mały odwyk. Wszyscy obozowicze drogą losowania zostają podzieleni na mniejsze grupki, a my będziemy towarzyszyli jednej z nich, która wraz ze swoją instruktorką udaje się na wędrówkę po lesie. Plecaki, śpiwory i nocowanie w namiotach. Co może pójść nie tak?


Mogą na przykład trafić na wielkiego gościa o morderczych zapędach. A nawet dwóch, bo mamy tu do czynienia z bliźniakami. Sam ich wygląd jest wystarczająco straszny by śnić się po nocach, a sposób ich działania jest efektywny. Czasami też efektowny, choć scena z rozdrabniaczem mogłaby być dużo lepsza. Za to ta z toporem… gdzieś już ją widziałem. Wydaje mi się, że jest doskonale skopiowana z “Drogi bez powrotu 2”. Co bynajmniej nie jest zarzutem, a efekt cieszy oko. Zresztą cały film potrafi urzec plenerami, kilkoma fajnymi kadrami i całkiem nie najgorszą charakteryzacją. Tutaj znowu wracamy do naszych oprawców. Ich geneza jest ciekawa, choć zupełnie mnie nie przekonuje, ale też jakoś nie przeszkadza. Jestem w stanie ją zaakceptować i jakoś z nią żyć (sam w pewnym momencie obstawiałem czarnobylski opad radioaktywny i nie wiem czy nie byłby bardziej wiarygodny). Ważne, że panowie dają się zapamiętać.


Realizatorsko jak już akapit wyżej wspomniałem, jest nieźle. Kamera nie ucieka, kilka krwawych scen się znajdzie, a niektóre potrafią nawet pozytywnie zaskoczyć. Nie brakuje dekapitacji, amputacji, wylewających się jelit, a i w tle nadgryzione rozkładem ciało wpada w oczy. Slasher pełną gębą.


Sama fabuła nie nudzi, choć jak to w tego typu filmach bywa, rozkręca się powoli. Na szczęście twórcom udaje się skutecznie podtrzymywać zainteresowanie widza, a aktorzy wywiązują się ze swoich ról przyzwoicie. Każdy odgrywa trochę inny charakter i nie zabraknie tu sztampowych postaci, ale chyba nikt niczego innego się nie spodziewał. Jest po prostu dobrze.


Nie zabrakło też kilku smaczków. Jeden z bohaterów ładnie podsumowuje sześć grzechów głównych bohaterów horrorów i często wtrąca jakiś tekst nawiązujący do gatunku. Konstrukcja fabuły jest dosyć klasyczna, a kilka scen jest jakby znajomych. W końcu usłyszymy też motyw muzyczny, który jest swego rodzaju wypadkową tych znanych z serii “Halloween” i “Piątek trzynastego”. To wszystko sprawia, że “W lesie dziś nie zaśnie nikt” kreuje wrażenie filmu świadomego, którego twórcy doskonale wiedzieli, co chcą osiągnąć.
I cel swój chyba osiągnęli, bo efekt końcowy jest zaskakująco dobry.


Jasne, nie jest to film doskonały, ma swoje bolączki i kilka słabszych momentów, ale seans uważam za satysfakcjonujący. Tylko tyle, a może aż tyle. Po prostu “W lesie dziś nie zaśnie nikt” to przyzwoity slasher. A jeśli lubicie dawać filmom dodatkowe punkty za sam fakt rodzimej produkcji, to dodajcie sobie jeden do oceny końcowej.

underluk

GORE

6

STRACH

5

OCENA

6