Hostel III

Tytuł oryginalny: Hostel: Part III

Reżyseria: Scott Spiegel

Obsada: Brian Hallisay, Zulay Henao, Sarah Habel, Nickola Shreli

Scenariusz: Michael D. Weiss

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2011

Hostel III - okładka

Jest pewną regułą w świecie filmu, że im cykl jest dłuższy, tym z produkcji na produkcję jest coraz gorszy. Jasne zdarzają się wyjątki, a czasem nawet któraś z późniejszych odsłon potrafi zabłysnąć, ale nie da się ukryć, że często tendencja spadkowa jest mocno widoczna. Seria “Hostel” po takiej sobie jedynce i niezłej dwójce, zawodzi trójką. I to na całej linii.


Eli Roth, który napisał scenariusz i wyreżyserował dwie pierwsze części, tutaj oddał pola Scottowi Spiegelowi (reżyseria) i Michaelowi Weissowi (fabuła). Twórcy wzięli tytuł i ogólny pomysł, ale koncepcję na film mieli zgoła inną. I niby z jednej strony jest to jakaś odmiana, ale z drugiej mogli też zmienić tytuł.


Przede wszystkim akcja zostaje przeniesiona ze Słowacji do Las Vegas, gdzie grupka bohaterów spędza wieczór kawalerski jednego z nich. Alkohol, striptizerki i hazard. No i tortury, ale o tym jeszcze nie wiedzą.


Tortury to też może trochę zbyt dużo powiedziane. Tutaj klienci nie kupują sobie obiektu, który osobiście poddadzą męczarniom, ale obstawiają wykończenie ofiary przez kogoś innego. Sami siedzą wygodnie w fotelu, popijając whisky. I o ile pierwsza scena morderstwa jakoś jeszcze się prezentuje, tak kolejne są zwyczajnie słabe. Ach, no i oprawcy nie są nawet ubrani w ikoniczne dla serii pomarańczowo czarne wdzianko.


Brakuje też hostelu. Sam napis kilka razy przez ekran się przewinie, ale cała intryga uknuta jest zupełnie inaczej i spokojnie mogłaby odbyć się bez pokojów do wynajęcia.


Co do scenariusza, ten nawet nie jest taki zły, szczególnie, że pod koniec się rozkręca. Na co początek wcale nie wskazuje. W kilku momentach potrafi nawet zaskoczyć pewnymi rozwiązaniami, co zdecydowanie należy produkcji zaliczyć na plus.


Nad całością unosi się jednak wyraźny posmak budżetowości. Widać to od razu, po pracy kamery, przez grę aktorską, na efektach kończąc. Aktorzy może nie są szczególnie drewniani (poza jednym), ale widać, że nie jest to też pierwsza liga. Niektóre rekwizyty, jak np. czytniki tatuaży (tak, są takie), wyglądają badziewnie, a lokacje bywają zbyt, że tak napiszę, kameralne. Sporo tu za to ujęć na kobiece pupy (nie mam za złe). Niektóre wykorzystane nawet po dwa razy.


To wszystko sprawia, że “Hostel 3” zdecydowanie różni się klimatem od swoich poprzedników. Znany z tamtych filmów brud, dosadność i bezkompromisowość, została zastąpiona nijakością. A szkoda, bo choć nie jestem miłośnikiem “Hostel” i “Hostel 2” to jednak doceniam te obrazy za pewien styl, który sobą reprezentują. W “Hostel 3” tego zdecydowanie brakuje. Brakuje też emocji, krwawych scen i klimatu. Ale w sumie da się obejrzeć i z czasem seans nabiera nawet rumieńców.

underluk

GORE

4

STRACH

2

OCENA

4