Zombieland: Kulki w łeb

Tytuł oryginalny: Zombieland: Double Tap

Reżyseria: Ruben Fleischer

Obsada: Woody Harrelson, Jesse Eisenberg, Emma Stone, Abigail Breslin

Scenariusz: Rhett Reese, Paul Wernick

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2019

Zombieland: Kulki w łeb - okładka

Nie ukrywam, że nie jestem fanem “Zombieland”, ale nie mogę też powiedzieć, że czas jaki spędziłem z filmem uważam za stracony. Ot, całkiem przyjemny obraz, który fajnie zabija czas, ale niczym szczególnym mnie nie ujął. Prace nad kontynuacją zatytułowaną “Zombieland: Kulki w łeb” były przekładane i przeciągane tyle razy, że pewnie niektórzy stracili już nadzieję na jego realizację. W końcu rok temu, po dziesięciu latach od premiery jedynki, efekt końcowy trafił do kin.


Znana nam ekipa z jedynki zamieszkuje opuszczony Biały Dom. Pewnego dnia dochodzi do rozłamu - Wichita i Little Rock pakują manatki i pod osłoną nocy ruszają w swoją drogę, a Tallahassee i Columbus, akceptują zastany stan rzeczy i żyją dalej. Wkrótce jednak sytuacja zmusi ich do opuszczenia cieplutkiego gniazdka i ruszenia w drogę do hipisowskiej komuny, gdzie… no dobra, to jeśli będziecie chcieli, zobaczycie już sobie sami. Ja jeszcze dodam, że w okolicy pojawia się nowy, niezwykle wytrzymały rodzaj zombie.


Zombieland: Kulki w łeb” to taka trochę powtórka z rozrywki. Znowu dostajemy całkiem fajną obsadę, która świetnie wywiązuje się ze swojej roli, ale także taki sobie scenariusz, który szczególnie nie angażuje widza. Podobnie jak w pierwszej części, warstwa humoru zabija horror. Kilka razy się uśmiechnąłem, bo żarty choć nieszczególnie wyszukane bywają zabawne, ale strachu nie ma za grosz. Niby są zombie, ale ani nie przerażają taką sobie charakteryzacją, ani nie generują jakiegoś napięcia, które mogłoby podnieść nieco ciśnienie w krwiobiegu widza. Jest za to momentami trochę akcji, która nieco ożywia seans.


Całkiem nieźle wypadają odniesienia do pierwszej części, bo nie tylko mamy tu kontynuację losów bohaterów, ale wydarzenia z przeszłości mają swoje echa w filmowej teraźniejszości. I fajnie.


Generalnie jeśli komuś podobał się “Zombieland” to “Zombieland: Kulki w łeb” również powinien podejść. Klimat jest ten sam, bohaterowie dobrze znani, kilka zabiegów technicznych identycznych, a całość przyzwoicie się ogląda. Zupełnie nie ma się czego bać, ale momentami można się uśmiechnąć. Fani horrorów będą zawiedzeni, fani komedii powinni być trochę bardziej zadowoleni (chociaż bez przesady), a miłośnicy komediowych horrorów mogą spokojnie sięgnąć. Nawet jeśli nie widzieli pierwszej części, to jej kontynuacja broni się sama w sobie. Stracicie parę odniesień, ale wydaje mi się, że nie powinno to wpłynąć na odbiór całości.

underluk

GORE

4

STRACH

2

OCENA

5