#Alive

Tytuł oryginalny: #Sal-a-iss-da

Reżyseria: Il-hyeong Cho

Obsada: Shin-hye Park, Ah In Yoo, Hyeon-wook Lee

Scenariusz: Il-hyeong Cho

Kraj pochodzenia: Korea Południowa

Rok powstania: 2020

#Alive - okładka

Ostatnimi czasy kino z Korei Południowej całkiem nieźle radzi sobie z tematyką zombie. Żeby nie być gołosłownym, wystarczy wspomnieć słynny “Zombie express”, który swego czasu wywołał całkiem sporo zamieszania. Teraz przyzwoitym obrazem o tej tematyce okazuje się “#Alive”.


Co byście zrobili, gdybyście zostali odcięci w mieszkaniu, a dookoła pętały by się wciąż głodne hordy zombie? Zapasów jedzenie nie wystarczy na długo, a wkrótce z kranu przestaje lecieć woda. Stawić czoła przeważającej liczbie wroga, ryzykując przemienienie, czy wybrać śmierć głodową? A może skrócić swoje męki?


Przed takimi dylematami staje bohater filmu “#Alive”. Epidemia dopada go nagle. Nikt nie wie co się dzieje, nikt też nie ma pojęcia jak poradzić sobie z problemem. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, a technologia, która jest dosyć istotnym punktem tej opowieści, na niewiele się zda. Dronem się nie najesz, a telefonem nie napijesz. Gdy nie ma zasięgu, nie bardzo jest też jak prosić o pomoc.


Miejska dżungla kurczy się do jednego osiedla, a właściwie nawet kilku bloków, które widać z okna. Wyjść bohater nie ma odwagi bo nawet najmniejszy hałas sprawia, że w powietrzu robi się gęsto od wściekle agresywnych nieumarłych. Tak, tutaj nie mamy do czynienia z klasycznymi, powolnymi szwędaczami, a biegającymi i żądnymi krwi zombie. Czystymi wulkanami energii. Przynajmniej gdy w ich zasięgu znajdzie się jakiś cel.


Ale zombie to tylko tło dla dosyć kameralnej historii bohatera, który wkrótce nie będzie taki samotny, bo jak się okazuje, przeżył ktoś jeszcze. A jak wiadomo, we dwójkę zawsze raźniej.


Charakteryzacja zombie nie robi jakiegoś wielkiego wrażenia, ale się sprawdza. W filmie znajdzie się kilka fajnych kadrów i ciekawych ujęć. Scenariusz korzysta z licznych kalek, ale trudno w tym gatunku oczekiwać czegoś nowego. Ważne, że ogląda się z zainteresowanie i “#Alive” skutecznie trzyma przed ekranem.


Gorzej wygląda sprawa z logiką całej opowieści, która nie będę ukrywał, trochę cierpi. Nie chcę spoilerować, ale gdy zobaczycie akcję z liną, zrozumiecie o co mi chodzi. To tylko taki najjaskrawszy przykład zachowania bohaterów, który nieco przeczy sensownemu postępowaniu. A nielogicznych kwiatków jest tu sporo. Tylko od widza zależy, czy przymknie na nie oko, czy będą go one uwierać.


#Alive” jest całkiem przyzwoitym horrorem. Szczególnie dla miłośników zombie. Może nie najmądrzejszym, ale ogląda się całkiem nieźle, nieumarli występują w ilościach hurtowych, a napięcie momentami ładnie gęstnieje. Nie brakuje też chwil wyciszenia i całkiem wyraźnego pstryczka w nos, dzisiejszym, zatopionym w technologii czasom. Myślę, że warto dać filmowi szansę.

underluk

GORE

4

STRACH

4

OCENA

6