Nie bój się ciemności

Tytuł oryginalny: Don't Be Afraid of the Dark

Reżyseria: Troy Nixey

Obsada: Katie Holmes, Guy Pearce, Bailee Madison, Jack Thompson

Scenariusz: Guillermo del Toro, Matthew Robbins

Kraj pochodzenia: Australia, Meksyk, USA

Rok powstania: 2010

Nie bój się ciemności - okładka

Nie bój się ciemności” to film z lat siedemdziesiątych, który po blisko czterdziestu latach od premiery, doczekał się odświeżonej wersji pod tym samym tytułem. I to nad tą współczesną odsłoną, pochylę się w tej recenzji.


Sally przyjeżdża do swojego ojca. Ten ze swoją nową ukochaną u boku, remontuje starą posiadłość, którą zamierza z zyskiem odsprzedać. Stąd ma niewiele czasu dla córki, a jego partnerka choć próbuje dogadać się z dziewczynką, natrafia na silny opór z jej strony. Sally słyszy w domu prośbę o pomoc, o której oczywiście nikogo nie informuje. Sama stara się odkryć źródło szeptów, co w efekcie prowadzi do uwolnienia hordy gnomów, które tak sympatyczne jak udawały, wcale nie są.


Trzeba przyznać, że posiadłość, w której rozgrywa się akcja filmu, prezentuje się całkiem okazale. Czuć w niej fajną atmosferę, a ta przekłada się też na całkiem niezły klimat bijący z ekranu. To jedna z zalet tej produkcji. Inną może być przyzwoite aktorstwo. Szału nie ma, ale powiedzmy, że aktorzy wywiązują się z powierzonych im zadań zazwyczaj obronną ręką, przez co przynajmniej nie drażnią. Same gnomy, to banda animowanych kreaturek, które w sumie też się sprawdzają. Kryją się w mroku, przemykają kanałami wentylacyjnymi i od czasu do czasu błysną jasnymi oczkami lub ostrymi ząbkami. Sam ich wygląd jest wystarczająco niepokojący jak na mroczną baśń. No i atakując hordą okazują się dosyć skuteczne w walce.


Niestety sam film jako całość, nie bardzo może wyrwać się ze średniej półki. Możliwe, że to wina małej oryginalności samej produkcji. W końcu to remake, ale faktem jest, że ilość klisz jakie widzimy na ekranie jest na tyle duża, że produkcja niczym nie zaskakuje. Nie brakuje w niej również luk fabularnych i powiedzmy, dyskusyjnych zachowań bohaterów. Ich działania często wymykają się logice lub zdrowemu rozsądkowi. Niby w horrorze to norma, ale jednak bywało, że podczas seansu zachowanie poszczególnych postaci mnie drażniło.


Czy warto w takim razie po “Nie bój się ciemności” sięgnąć? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. To bardzo przeciętny film. Niby horror, ale z takim wyraźnym sznytem mrocznej baśni. Ogląda się w miarę, ale niczym nie zaskakuje. Dla dzieci, chyba jednak trochę za straszny i za brutalny, dla dorosłych trochę za mało konsekwentny i za baśniowy. Można obejrzeć, ale nie trzeba.


Acha. Jakbyście zobaczyli gdzieś na plakacie nazwisko Guillermo del Toro, to fakt, jest on wymieniany jako producent, a nawet współautor scenariusza, ale w realizacji trudno doszukać się jego ręki, a jego nazwisko w tym przypadku należy traktować jako prymitywną reklamę. W końcu wzrok na pewno przykuje, a jak dasz się skusić to już Twój problem.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

5