Nie słuchaj ich

Tytuł oryginalny: Voces

Reżyseria: Angel Gómez Hernández

Obsada: Rodolfo Sancho, Ana Fernández, Ramón Barea

Scenariusz: Santiago Diaz

Kraj pochodzenia: Hiszpania

Rok powstania: 2020

Nie słuchaj ich - okładka

Ludzie znajdują sobie czasem fajny sposób na życie. Na przykład kupują dom, mieszkają w nim jednocześnie prowadząc remont, a potem sprzedają go z zyskiem i kupują następny. Tak jak małżeństwo z synem, będące bohaterami horroru “Nie słuchaj ich”. Częste przeprowadzki nie służą jednak chłopcu. A na domiar złego w obecnym budynku słyszy głosy, które każą mu rysować złe rzeczy.


Gorzej, że rysunki wydają się spełniać w rzeczywistości. Ale zanim bohaterowie do tego dojdą, film dobiegnie finału. Nie zdradzajmy jednak za wiele.


Nie słuchaj ich” zaskakuje dosyć wcześnie. Gdy ginie, wydawałoby się, główny bohater. Głosy w domu jednak nie milkną, a nawet udaje się je nagrać. Z tego powodu w posiadłości pojawia się pewien pisarz parający się parapsychologią i pomagająca mu córka, która nawiasem mówiąc, nie wierzy w pracę ojca. Szybko okazuje się, że posiadłość jest nawiedzona, a historia zjawy sięga czasów inkwizycji. A to fajny temat, rzadko poruszany w horrorach.


Nie zmienia to jednak faktu, że “Nie słuchaj ich” jest straszakiem dosyć schematycznym w sposobie straszenia. A to w tle ktoś przejdzie. Coś gdzieś zaskrzypi. Ktoś coś zobaczy lub czegoś dotknie. Tak, zza kadru też czemuś przydarzy się nagle wyskoczyć. Schematycznie, acz muszę przyznać, że solidnie.


Solidne jest też aktorstwo, które współgra z przedstawionymi wydarzeniami. Te niestety nie zawsze są logiczne i bywa, że scenariusz naciągany jest tak bardzo, że trzeszczy w szwach. Szczególnie w scenach, w których bohaterowie widzą kogoś kto jak doskonale wiedzą, nie żyje. I nawet nasz znawca zjawisk parapsychologicznych daje się nabrać na takie chwyty, niczym siedemdziesiąt milionów złotych na korespondencyjne wybory Sasina. A to tylko przykład, bo głupich zachowań bohaterów jest dużo. Może nawet za dużo dla komfortowego oglądania.


A szkoda, bo “Nie słuchaj ich” w sumie mógłby być całkiem przyzwoitym horrorem. I może nawet jest, jeśli przygotujemy się na pewną dawkę naiwności, która wypływa ze scenariusza. Ja trochę na to nie byłem gotowy, przez co wydarzenia na ekranie obserwowałem z lekkim grymasem niezadowolenia. Nie byłem w stanie uwierzyć w pewne zachowania bohaterów. Za to parę scen trzyma na tyle przyzwoity poziom, że dotrwałem do końca bez ziewania.

underluk

GORE

2

STRACH

3

OCENA

5