Wiedźma

Tytuł oryginalny: The Wretched

Reżyseria: Brett Pierce, Drew T. Pierce

Obsada: John-Paul Howard, Piper Curda, Jamison Jones, Zarah Mahler

Scenariusz: Brett Pierce

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2019

Wiedźma - okładka

Z czym kojarzą się wiedźmy? Klątwy, długi nos z obowiązkową brodawką, kociołek, latanie na miotle, orgie z samym szatanem i zjadanie dzieci. Zależy do jakiej grupy wiekowej, skierowana jest produkcja. W “Wiedźmie”, znajdziemy ten ostatni element, a film pozbawiony jest wyświechtanego kontekstu i odwołuje się do bardziej pierwotnych źródeł.


Chłopak z rozbitego małżeństwa przyjeżdża do ojca. Nowe środowisko, nowi znajomi i nowi sąsiedzi. Szybko zauważa, że u tych ostatnich coś nie gra, a im dłużej obserwuje ich dom, tym bardziej jest przekonany, że dzieją się tam złe rzeczy. Wkrótce pozna prawdę, a życie jego i jego bliskich będzie zagrożone.


Niby standard. Szczególnie, że seans w dużej części kojarzył mi się z “Postrachem nocy”. Młody chłopak dostrzega w sąsiedztwie coś niepokojącego i postanawia rozgryźć zagadkę, co wpędza go w kłopoty. Walka z nadprzyrodzonym jest nieuchronna, a im bliżej finału, tym atmosfera robi się coraz bardziej gęsta. Znamy to.


Sama wiedźma w “Wiedźmie” wypada całkiem nieźle. Szczególnie w początkowej sekcji filmu, gdy twórcy raczą nas pazurkami. A to ręka wysuwa się spomiędzy korzeni, a to dwie łapki wyłaniają się z truchła jelenia. Całkiem klimatyczne momenty. Zresztą potem gdy znajduje sobie powłokę, też nie brakuje scen, które mogą się podobać. Wraz z rozwojem wydarzeń dowiadujemy się o niej coraz więcej, a pod koniec możemy obserwować ją w całej okazałości. Wtedy trochę traci ze swej tajemniczości, a środki jakimi straszą nas twórcy ulegają metamorfozie. Na gorsze, ale wiadomo, że raczej boimy się tego czego nie widać. Fajnie, że wiedźma jest, jakby to powiedzieć, pierwotna. Czerpie bardziej z szamanizmu, niż europejskich standardów, co sprawia, że straszydło jest bardziej dzikie. Mniej okiełznane. Podoba mi się takie podejście.


Efekty specjalne są przyjemne dla oka, narracja trzyma odpowiednie tempo, a aktorzy zazwyczaj sprawdzają się w swoich rolach. Nikt tu nie błysnął, ale też szczególnie nie drażni.


Natomiast to co mnie nie przekonuje, to zakończenie. Autorzy przygotowali pewien twist, który choć potrafi zaskoczyć, to jego wiarygodność jest mocno dyskusyjna. Może dlatego jest tak niespodziewany. Bo bez sensu. A szkoda, bo można było rozegrać go lepiej.


Mimo wszystko “Wiedźma” wypada całkiem przyzwoicie. Podobała mi się pierwotność tytułowego straszydła, a i kilka scen zapamiętam na dłużej. Zawiodło zakończenie. A właściwie zwrot akcji, który tam się znalazł, bo sam finał jako taki, nie wypada najgorzej. Myślę, że warto dać recenzowanej produkcji szansę.

underluk

GORE

3

STRACH

5

OCENA

6+