Victor Crowley

Tytuł oryginalny: Victor Crowley

Reżyseria: Adam Green

Obsada: Parry Shen, Kane Hodder, Laura Ortiz, Dave Sheridan, Chase Williamson

Scenariusz: Adam Green

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2017

Victor Crowley - okładka

Jeśli oglądaliście serię “Topór” to na pewno kojarzycie kim jest Victor Crowley. Tak, mordercą zabłąkanych na bagnach. I nie mylicie się, film jest kolejną odsłoną tego cyklu i choć oryginalny tytuł nie ma narzędzia zbrodni w swojej nazwie, to u nas gdzieniegdzie możecie natrafić na ten obraz pod mianem “Topór 4: Victor Crowley”, co już samo w sobie rozwiewa wszelkie wątpliwości. Zupełnie jak scena otwierająca, która zdradza poziom produkcji.


Ale po kolei.


Morderca, który jeszcze dziesięć lat temu siał spustoszenie na bagnach, zapadł się pod ziemię, ale jego legenda nadal wydaje się być żywa. Powstają książki, autorem jednej jest nawet ocalały z masakry, a i produkcji filmowych nie brakuje. Dom tytułowego mordercy stał się atrakcją turystyczną, a on sam straszy jako maskotka. Jednak w wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń, duch Victora Crowleya zostanie przyzwany, a na bagnach znów rozlegnie się krzyk mordowanych.


Victor Crowley” nakręcony jest z przymrużeniem oka. I dobrze, bo opowiedzenie tej historii na poważnie, z budżetem jakim dysponowali twórcy, byłoby trudne. I chyba wszyscy zdawali sobie z tego sprawę. To widać. Dlatego jeśli nie lubisz takich produkcji, możesz przestać czytać w tym momencie.


Niestety poziom humoru, aktorstwa i efektów specjalnych trzyma równy pułap. Nie za wysoki dodajmy. Żarty zazwyczaj są słabe. Czasem nie byłem pewien co było zamierzone, a co po prostu samo tak wyszło. Obsada szczególnie się nie popisała, momentami irytuje, momentami ich wyczyny da się oglądać. Efekty specjalne rażą sztucznością i gumowymi częściami ciała. Bywa krwawo, czasem nawet brutalnie, ale i nieudolnie przez co sceny, które mogłyby wywołać pewien dyskomfort u widza, zazwyczaj śmieszą.


Victor Crowley” pamięta o swojej spuściźnie i czasami puszcza oko do widza. Tu zobaczymy kogoś ze starej obsady, tam ktoś będzie miał koszulkę z jedynki. Fajnie.


“Topór” jako seria, charakteryzuje się w moim mniemaniu stabilną sinusoidą. Jedynka i trójka przypadły mi do gustu. Dwójka i recenzowana czwórka, przeciwnie. Przy czym mam wrażenie, że ta ostatnia robi to poniekąd świadomie.


Czy w takim razie warto po ostatnią odsłonę sięgnąć? Mógłbym napisać, że na trzeźwo nie warto, ale jeśli lubisz kiczowatą makabrę, głupi scenariusz Ci nie przeszkadza, a seria nie jest Ci obca to śmiało sięgaj. Natomiast jeśli oczekujesz grozy, wyrafinowania i ponadprzeciętnego poziomu produkcji, a może nawet horroru, nie tykaj nawet kijem.

underluk

GORE

6

STRACH

2

OCENA

4