Mortuarium

Tytuł oryginalny: The Mortuary Collection

Reżyseria: Ryan Spindell

Obsada: Clancy Brown, Caitlin Custer, Jacob Elordi, Barak Hardley

Scenariusz: Ryan Spindell

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2019

Mortuarium - okładka

Horror ma wiele twarzy. Wiadomo. Zawsze chodzi o to by przestraszyć widza. Niekiedy może zniesmaczyć. Jednak form wyrazu, poprzez które twórcy starają się osiągnąć swój cel jest wiele. Czasem zupełnie na poważnie. Czasem z mniejszym lub większym poczuciem humoru. A czasem serwując widzowi coś na wzór baśni dla dorosłych. Jak w “Mortuarium”.


Młoda kobieta w odpowiedzi na ogłoszenie o pracy, przybywa do zakładu pogrzebowego, gdzie wkrótce wysłucha trzech historii, o okolicznościach śmierci ich klientów. Sama zresztą także opowie jedną. Tylko czy perspektywa zatrudnienia faktycznie jest jedynym powodem jej wizyty?


Jak zapewne już się domyślasz, “Mortuarium” jest opowieścią szkatułkową, która spina w sobie kilka krótszych historii. Istotnie. Dodam, że każda kolejna jest ciekawsza i warto wytrwać do końca, co zresztą nie powinno być wielkim wyczynem, bo film ogląda się całkiem przyjemnie. Wpływa na to przyzwoite aktorstwo, ale także niezłe wykonanie. Zostańmy jednak przy mięsku i strasznych opowieściach, które w recenzowanym obrazie poznamy. Pierwsza opowie o pannie i tym co spotka ją w pewnej łazience. Druga o studencie, który całkiem nieźle radzi sobie z zaliczaniem. Niekoniecznie szkolnych przedmiotów. Trzecia o małżeństwie, którego czasy szczęśliwości zdaje się już przeminęły. A czwarta. Czwartą musicie poznać sami bo kryje się w niej pewien twist, którego nie chciałbym przypadkiem zdradzić. Wszystkie spaja dom pogrzebowy i jego tajemniczy prowadzący.


Poszczególne opowieści są ciekawe i w każdej można znaleźć interesujące, a nawet intensywne momenty. Bywa krwawo, bywa dziwnie, a i dreszczyk grozy tu i tam da o sobie znać. Bywa także zabawnie, bo film dość swobodnie posługuje się czarnym humorem, za co ma u mnie plus.


Nie bywa za to przerażająco. Możliwe, że winna temu jest atmosfera baśni. Takiej dla dorosłych, ale jednak. I jak to w baśniach bywa, nie brakuje morału, bo każda historia czegoś nas uczy. Na przykład, nie zaglądania tam, gdzie zaglądać się nie powinno. Bo kto wie, co kryje się po drugiej stronie drzwiczek w łazienkowej szafce.


Warto sięgnąć po “Mortuarium” dla panującej w filmie atmosfery. Baśniowej jak już wspominałem, ale przesyconej przyjemną grozą. Każda z opowiadanych historii zaczyna się z pozoru niewinnie, ale wraz z rozwojem wydarzeń, atmosfera gęstnieje i staje się coraz mroczniejsza. Jednak nie jest to groza, która kogoś przerazi. Za to niektóre sceny przedstawione są na tyle plastycznie, jak chociażby ta w windzie, że muszę przyznać, cieszą oko. Swoim klimatem, sprawnym kadrowaniem czy przyjemnie prowadzoną kamerą.


Generalnie rzecz biorąc, film może się podobać. Do ideału trochę brakuje, ale osobiście cenię sobie czarny humor i sprawnie opowiedziane historie. A gdy te są jeszcze ciekawe, to nic tylko oglądać. W “Mortuarium” brakuje momentami oryginalności, ale obraz ma inne zalety, które to rekompensują. Ja bawiłem się przednio i polecam na wolny wieczór, kiedy będziecie chcieli obejrzeć coś angażującego, ale nie koniecznie dosłownego i strasznego.

underluk

GORE

3

STRACH

3

OCENA

7