Bulbbul

Tytuł oryginalny: Bulbbul

Reżyseria: Anvita Dutt

Obsada: Tripti Dimri, Avinash Tiwary, Rahul Bose, Paoli Dam

Scenariusz: Anvita Dutt

Kraj pochodzenia: Indie

Rok powstania: 2020

Bulbbul - okładka

Bulbbul”. Czyż ten tytuł nie jest urzekający? Kino rodem z Bollywood charakteryzuje się pewną renomą, a horror niekoniecznie jest pierwszym gatunkiem, jaki przychodzi przeciętnemu widzowi na myśl, gdy pomyśli o indyjskiej kinematografii. Sam z obrazów grozy wyprodukowanych w tamtej części świata, oglądałem tylko “Duch Aatam” i nie było to najprzyjemniejsze doświadczenie. Stąd też moja rezerwa przed sięgnięciem po recenzowaną produkcję. W końcu jednak się przełamałem.


Bulbbul to imię bohaterki, która jako dziecko zostaje wydana za mąż. Cóż, taka kultura. Szczególnie, że akcja filmu osadzona jest w latach sprzed elektryczności, kiedy Indie są jeszcze brytyjską kolonią. W nowym domu dziewczynka zaprzyjaźnia się z pewnym chłopcem, który po latach musi wyjechać. Gdy wraca w rodzinne strony, okazuje się, że Bulbbul rządzi posiadłością sama, a w okolicy coś zabija ludzi. Miejscowi twierdzą, że za morderstwami stoi wiedźma. Czy faktycznie obecne są tu siły na przyrodzone, czy może za zbrodniami kryje się człowiek? A może dzikie zwierzę?


Od razu uspokajam. Nie ma tu radosnych śpiewów i tańców. Niby po co? Nie wiem, ale w innym filmie przytoczonym we wstępie, były. Taki klimat.


Pierwsze co rzuca się w oczy, to paleta barw w jakiej utrzymany jest “Bulbbul”. Po całej masie szaroburych horrorów z jakimi mam do czynienia na co dzień, ten wniósł całkiem solidną dawkę świeżości. I nie chodzi tylko o kolorowe stroje i wnętrza, ale nawet sceny nocne przedstawione są w czerwonej poświacie. Wiem, wiem to tylko filtry, ale efekt nawet mi się podobał. Nie mogę też niczego zarzucić charakteryzacji, plenerom, kostiumom czy nawet grze aktorskiej. Efekty specjalne dają radę, choć niektóre wydarzenia jak pewien pożar, rozprzestrzeniają się zbyt gwałtownie, a i kilka dynamicznych scen może się podobać. Jak te związane z jazdą powozem. Technikalia, muszę przyznać, trzymają poziom.


A jak fabuła? To zależy. Początek i zakończenie są całkiem niezłe. Zawiązanie akcji jest interesujące, a finał całkiem żwawy i choć mocno przewidywalny, to jednak dający się miło oglądać. Na pewno na uwagę zasługuje też wątek ślubów zawieranych przez dziewczynki z dorosłymi mężczyznami oraz rola kobiety w tamtych czasach i w tamtym kręgu kulturowym. Gorzej wypada środek produkcji. Ale to w sumie też zależy. Jeśli lubicie romans przeplatany z dramatem, to myślę, że może wam się spodobać. Faktem jest, że ta część filmu skupia się na miłosnych zawodach, romansach i rodzącej się z tego zawiści oraz innych nieprzyjemnych uczuciach. Ja w pewnym momencie zacząłem ziewać, ale to wcale nie znaczy, że komuś się nie spodoba. Szczególnie, że jak mi się wydaje, te wątki poprowadzone są całkiem nieźle, tylko że ja nie koniecznie jestem targetem takiej akcji.


A jak z grozą? Najpierw wyjaśnijmy sobie jedno. “Bulbbul”, choć pozycjonowany jest jako horror, okazuje się raczej mroczną baśnią. Taką dla dojrzałego odbiorcy, ale jednak baśnią. Nie znaczy to, że brakuje tutaj grozy. Ta wyraźnie wyczuwalna jest na początku filmu, potem chowa się na drugim planie, gdzie elementy nadprzyrodzone ustępują nieco ludzkiemu okrucieństwu, by z hukiem powrócić w finale. Związana jest oczywiście z wiedźmą, która tak do końca wiedźmą nie jest. Zresztą, jak będziecie chcieli, zobaczycie sobie sami. Trudno tu się czegoś bać, ale kilka scen jest całkiem sympatycznych. W takim horrorowym znaczeniu tego określenia.


Seans “Bulbbul” okazał się dla mnie mniej bolesny, niż się początkowo spodziewałem. Podobała mi się warstwa techniczna filmu, a i sam wątek wiedźmy jest niezły. Na plus zaliczam także kilka poważnych tematów, które wpleciono w scenariusz oraz samo zakończenie, które choć jest przewidywalne, to jednak miłe dla oka. Generalnie nie żałuję i jeśli macie ochotę na ładny wizualnie film, poruszający wcale nie takie łatwe problemy, ale nie stroniący też od chrakterystycznego dla Bollywood dramatów miłosnych, to myślę, że spokojnie można sięgnąć.

underluk

GORE

2

STRACH

2

OCENA

5