To my

Tytuł oryginalny: Us

Reżyseria: Jordan Peele

Obsada: Lupita Nyong'o, Winston Duke, Shahadi Wright Joseph, Evan Alex

Scenariusz: Jordan Peele

Kraj pochodzenia: Chiny, Japonia, USA

Rok powstania: 2019

To my - okładka

Niektórzy w “To my” dopatrują się krytyki polityki Trumpa, konsumpcjonizmu, aktualnego porządku świata podzielonego na bogatych i biednych oraz paru jeszcze klęsk, jakie trawią współczesne społeczeństwo. Szczególnie to w Stanach Zjednoczonych. Czyli kino zaangażowane politycznie? Trochę tak. Ale już wcześniejszy film Jordana Peele - “Uciekaj!”, nie stronił od wytykania pewnych przypadłości, więc takie podejście nie jest szczególnie zaskakujące. Ale “To my” to także horror. Taka wariacja na temat home invasion. I to całkiem niezła.


Skoro mamy obcych w domu, to musimy mieć też rodzinę, która zostanie najechana. Mamy małżeństwo z dwójką dzieci na wakacjach. Musimy mieć też najeźdźców. I mamy drugie małżeństwo z dwójką dzieci. Ich lustrzane odbicie. W pewnym sensie. W tym momencie rozpoczyna się walka o przetrwanie.


To my” może pochwalić się całkiem niezłym pomysłem na fabułę, tylko że ta fabuła jest momentami mało wiarygodna. Ale samo zawiązanie akcji oraz sama walka o przetrwanie daje radę. Bohaterowie starają się sobie poradzić w zaistniałej sytuacji najlepiej jak potrafią i choć początkowo zdają się ulegać napastnikom, szybko zbierają się w sobie i przystępują do akcji. Ta jak już się rozkręci, jest całkiem wartka i obfituje w kilka fajnych ujęć. Sama nasza ekranowa rodzinka jest też na tyle sympatyczna, że łatwo jest im kibicować. Za co plus. Szczególnie, że i wcielający się w nich aktorzy (jak i ci odgrywające mniej pozytywne role), wywiązują się ze swojej pracy wzorowo. A widok ciągle uśmiechniętej dziewczynki, potrafi budzić grozę nawet po seansie. Film ma też niezłą muzykę. 


Gorzej wypadają momenty, gdy film zaczyna filozofować. Rozumiem chęć przekazania pewnych treści. Dodania fabule drugiego dna, która sprawi, że widz nie zapomni o niej zbyt szybko. Ale fajnie, gdy te wartości są płynnie wplecione w wydarzenia na ekranie. Tutaj to się nie udało i fragmenty, kiedy postaci (szczególnie jedna) zaczynają pleść swoje wynurzenia, są zwyczajnie sztywne. Na domiar złego sam scenariusz nie wyjaśnia wszystkiego, a niektóre rozpoczęte wątki bez swojej genezy, są zwyczajnie bez sensu. A szkoda.


W efekcie, kiedy “To my” stara się być horrorem, wychodzi mu to całkiem nieźle. Nie straszy, ale ładnie buduje napięcie i przyznaję, że kilka scen przypadło mi do gustu. Kiedy zaczyna filozofować, czyć jednak trochę drewnem i zdarzyło mi się ziewnąć. Mimo wszystko nie mogę powiedzieć, że źle się bawiłem przed telewizorem. Film ma swoje zalety, choć daleko mu do ideału. Myślę jednak, że warto sięgnąć.

underluk

GORE

3

STRACH

5

OCENA

7