Karzeł

Tytuł oryginalny: Leprechaun

Reżyseria: Mark Jones

Obsada: Warwick Davis, Jennifer Aniston, Mark Holton, Ken Olandt

Scenariusz: Mark Jones

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 1993

Karzeł - okładka

Karzeł” to seria licząca sobie osiem części. Kojarzę ją z telewizji. Nie wszystkie oczywiście, ale pierwsze odsłony swego czasu, dosyć często były emitowane w latach dziewięćdziesiątych na Polsacie, jak dobrze pamiętam. Na zmianę z “Crittersami”. I może poniekąd dlatego, mam do nich spory sentyment. No i jedynka wyróżnia się jeszcze debiutem Jennifer Aniston. Kolejny powód by sięgnąć po film.


Fabuła nie jest szczególnie skomplikowana. Do pustego od dziesięciu lat domu, przyjeżdża ojciec z nastoletnią córką. Młoda nie jest szczególnie zachwycona tym co zobaczyła, ale w końcu zgadza się zostać i pomóc trochę ogarnąć miejscówkę. Piwnica kryje jednak pewną tajemnicę. Karła, którego uwięził poprzedni właściciel. Kradnąc mu wcześniej worek złota. Istota wydostaje się na wolność i za wszelką cenę pragnie odzyskać swoje monety.


Bohaterowie, do których poza wspomnianą wcześniej dwójką, trzeba doliczyć trójkę malarzy mających odnowić zapuszczony dom, będą musieli stawić czoła bezlitosnej i zawziętej istocie obdarzonej nadnaturalnymi mocami. Wszystko w radosnym klimacie początku lat dziewięćdziesiątych i ze sporym przymrużeniem oka.


Jaki jest “Karzeł”, każdy widzi. Niski. Owszem, ale ten biega w irlandzkim wdzianku, ma ponad sześćset lat i nie szczególnie miły wygląd twarzy. Poza uwielbieniem do złota, odznacza się także szewską przeszłością i nie przejdzie obojętnie obok niewyglancowanych butów. Ot, takie zboczenie zawodowe, które można wykorzystać. Jest też uparty. Szczególnie jeśli chodzi o jego złoto. Nie cofnie się przed niczym by je odzyskać, a niski wzrost potrafi przekształcić w swój atut. Nie najgorsza postać do horroru.


Jako dzieciak nawet się bałem. Dziś obserwując wydarzenia na ekranie, raczej się uśmiechałem. Wiele scen jest przyspieszonych, co daje niekiedy komiczny efekt. Wiele jest mocno naciąganych, ale pod pewnymi względami, można je potraktować jako atut. Bohaterowie też bywają komiczni szczególnie, że często są dobrani na zasadzie mocnego kontrastu.


Najważniejsze by “Karła” nie traktować w pełni poważnie. Przaśny humor i specyficzna atmosfera mogą być zaletami. Widać też fajną chemię między niektórymi aktorami, co sprawia, że seans jest zwyczajnie przyjemny. Groza nie jest wyszukana, ale ma swoje momenty, a i atmosfera potrafi przyjemnie zgęstnieć. Oczywiście nie jest to arcydzieło, ale nikt tutaj też nie pretendował do takiego miana. Przyjemny horror z ery VHSów.

underluk

GORE

3

STRACH

4

OCENA

6