Wojowniczki jogi

Tytuł oryginalny: Yoga Hosers

Reżyseria: Kevin Smith

Obsada: Harley Quinn Smith, Lily-Rose Depp, Justin Long, Johnny Depp

Scenariusz: Kevin Smith

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2016

Wojowniczki jogi - okładka

Lubię filmy Kevina Smitha. Kilka produkcji spod jego ręki uważam za bardzo dobre, ale muszę też przyznać, że kilka balansuje gdzieś na granicy przeciętności lub nawet spada poniżej niej. Ale nawet w przypadku tych ostatnich, znajduję elementy, które sprawiają, że seans nigdy nie był dla mnie straconym czasem. Do czasu, kiedy na mój ekran weszły “Wojowniczki jogi” i nie powiedziały, sprawdzam.


Sam pomysł na film nie jest zły. Dwie bohaterki na co dzień pracują jako sprzedawczynie w sklepie, a na zapleczu czasem lubią sobie pośpiewać w swoim rockowym zespole. Trenują też jogę, choć ich guru jest dość nietypowy, jak na przedstawiciela tej aktywności fizycznej. Pewnego dnia będą musiały stawić czoła inwazji nazistowskich parówko ludzików i uratować świat. A skąd ci niespodziewani najeźdźcy? To wyjaśni się w filmie, gdy poznamy historię miasta.


Gdybym przeczytał tylko scenariusz, mógłbym pewnie uznać, że szykuje się coś głupiego, ale biorąc pod uwagę, że bierze się za to Kevin Smith, musi być w tym potencjał. “Kieł” w końcu też na pierwszy rzut oka wybitny się nie wydaje, a efekt końcowy, jednak mocno przypadł i do gustu.


Ale nie tym razem.


W filmie zagrały tylko dwa elementy. Justin Long, który wciela się we wspomnianego guru oraz Johnny Depp jako pewien francuz, choć w jego przypadku w pewnym momencie miałem wrażenie, że coś mu się pojebało i aktor pomylił swoją rolę z Jackiem Sparrowem. Muszę przyznać, że obaj panowie stanęli na wysokości zadania i zagrali swoje postaci wzorowo. Z odpowiednią brawurą i zwyczajnie zabawnie, a że “Wojowniczki jogi” to komediowy horror, to i na miejscu.


Niestety reszta filmu, to padaka. Aktorki obsadzone w rolach głównych (córka Smitha i córka Deepa) nie sprawdzają się. Są nijakie, brakuje im charyzmy, umiejętności, a oglądanie ich na ekranie męczy. Fabuła choć ma swoje lepsze momenty, przedstawiona jest słabiutko, a sceny akcji są powolne, mało dynamiczne i stanowią przykład jak nie robić choreografii w filmach. Efekty specjalne są kiepściutkie. Aż przykro się na nie patrzy. Żarty najczęściej nie śmieszą, a grozy nie uświadczymy w żadnym momencie.


Owszem jest tu parę pstryczków w nos i trochę krytyki współczesnego społeczeństwa, ale giną one w spartaczonej całości. Można jedynie odhaczyć ich obecność.


Wojowniczki jogi” to zawód na całej linii. Stracony czas, który zdecydowanie lepiej wykorzystać na coś innego. Po prostu słaby film. I to bynajmniej nie tak zły, że aż dobry. A szkoda, bo teoretycznie był tu pewien potencjał. Tymczasem jak dla mnie jest to najgorszy obraz w dorobku Kevina Smitha. Nie polecam.

underluk

GORE

2

STRACH

1

OCENA

3-