Annabelle wraca do domu

Tytuł oryginalny: Annabelle Comes Home

Reżyseria: Gary Dauberman

Obsada: Mckenna Grace, Madison Iseman, Katie Sarife, Patrick Wilson, Vera Farmiga

Scenariusz: Gary Dauberman

Kraj pochodzenia: USA

Rok powstania: 2019

Annabelle wraca do domu - okładka

Annabelle wraca do domu” to trzeci po “Annabelle” oraz “Annabelle: Narodziny zła” film o nawiedzonej lalce. No dobra, to nawiedzenie to tak oględnie pisząc, ale myślę, że wiecie o co chodzi. Po prequelu przyszedł czas na sequel.


Tytułowa zabawka trafiła do zbioru państwa Warrenów, małżeństwa znanych demonologów, którzy w swoim domu zgromadzili całkiem pokaźną kolekcję nawiedzonych przedmiotów. Wszystkie oczywiście trzymane są pod kluczem, ale gdy rodziców nie ma w domu, a ich córką w tym czasie zajmuje się opiekunka, którą odwiedza pewna koleżanka, zafascynowana ukrytymi zbiorami, coś musi pójść nie tak. I idzie. Po całości. Gablotka z Annabelle zostaje otwarta, a dom wkrótce zostanie opanowany przez upiorne moce, z którymi będą musiały zmierzyć się nasze bohaterki. I jeden koleś ze sprzętem. Ale nie ubiegajmy wydarzeń.


Fakt, że tytułowa lalka jest tu winna całemu zamieszaniu. Jednak obecność innych nawiedzonych przedmiotów, oraz co za tym idzie, licznej zgrai demonów, sprawia, że Annabelle w przeciwieństwie do poprzednich filmów, ma tu dla siebie mniej miejsca. Owszem jest i wykorzystujący ją demon, ale kilka dobrych minut seansu zaskarbiają sobie też inne byty. Wilkołak, zbroja samuraja, czy wreszcie ponury przewoźnik. I choć nadal czuć tu klimat serii, to jednak jest on mniej wyraźny. Bardziej rozmyty.


Osobiście traktuję to jako wadę. Nie zawsze więcej znaczy lepiej. Jakoś wolałem dwie poprzednie części.


Oczywiście nie brakuje tu też scen, które mają widza przestraszyć. Jest kilka klimatycznych ujęć. Kilka mocniejszych momentów, ale wydaje mi się, że napięcia jest jakby mniej niż w takiej dwójce. No i twórcy momentami trochę chyba się zagalopowali. Jak w scenie z otwarcia filmu. Odludne miejsce, mgła, zepsuty samochód i cmentarz w tle. Niby gotycko, ale aż do przesady. Wręcz karykaturalnie.


Jednak “Annabelle wraca do domu” to nie jest zły film. Nie chciałbym żeby powyższe akapity tak zostały odebrane. Nadal miło się go ogląda, czasem można się lekko wzdrygnąć, a bohaterki dają radę. Mimo, że scenariusz jaki kazano im odgrywać jest taki sobie. Nadal czuć tu atmosferę serii i jest kilka mrugnięć okiem do widzów, mających już za sobą inne odsłony uniwersum “Obecności”. Daje to poczucie zazębiającego się świata. I fajnie.


Nie ukrywam jednak, że trzecia część podobała mi się mniej, niż dwie poprzednie. Nie dużo mniej, ale wyraźnie zacząłem już chyba czuć zmęczenie materiału. Jednak nadal jest to film przyjemny, wybijający się lekko ponad przeciętność i skutecznie pozwalający zabić czas, jaki poświęcimy na seans. Jeśli podobały Ci się dwie poprzednie odsłony, to po trójkę też warto sięgnąć. Jeśli nie, to po tym filmie nie zmienisz zdania. Jeśli natomiast, nie widziałeś poprzednich części, to od “Annabelle wraca do domu” przecież nie zaczniesz.

underluk

GORE

2

STRACH

5

OCENA

6