Black Mirror

Tytuł oryginalny: Black Mirror

Producent: KING Art Games

Wydawca: THQ Nordic / Nordic Games

Premiera na świecie: 28 listopada 2017

Premiera w Polsce:

Lubię przygodówki. Nawet te klasyczne, mimo, że gram głównie na konsoli. W “The Black Mirror” z 2003 roku grałem jeszcze na PC i do dziś dobrze wspominam ten tytuł. Może dlatego, choć “Black Mirror” z 2017 roku zbierał oceny raczej średnie, postanowiłem po niego sięgnąć.


Stary zamek w Szkocji. Rok 1926. Jako David Gordon przybywamy do rodowej posiadłości, w celach uregulowania formalności spadkowych po tragicznie zmarłym ojcu. Jego ostatnie dni owiane są tajemnicą, a samobójcza śmierć makabrycznym wydarzeniem. Jednak jak to ze starymi posiadłościami i wielopokoleniowymi rodami bywa, wszędzie kryją się tajemnice. Wraz z Davidem odkryjemy niektóre z nich.


Od razu powiem, że choć opowieść pełna jest magii, mrocznych kultów, rodzinnych tajemnic i zagadek, to nie porywa jakoś szczególnie. Brakuje trochę zaskakujących zwrotów akcji czy niespodziewanych wydarzeń. Choć muszę też przyznać, że jako tako trzyma się całości i powiedzmy, że nie przeszkadza.


Kilka przygotowanych przez twórców niezbyt rozległych lokacji, prezentuje się przyzwoicie. Szczególnie, że najczęściej oglądamy je spowite mrokiem, który rozprasza co najwyżej światło świecy. Pomaga to ukryć niektóre niedoskonałości. Natomiast to co nie pomaga, to kamera, której pozycji nie możemy zmienić, a która czasami ustawia się w dziwnych miejscach i potrafi trochę utrudnić poruszanie się. Irytować mogą też ekrany ładowania, które widzimy tu co chwilę. Właściwie każda zmiana lokacji i mówię to o poszczególnych pokojach, wita nas loadingiem. Grałem na PS5, na której były one dość krótkie, ale na innym sprzęcie mogą zwyczajnie wkurzać. Szczególnie, że łażenia trochę tutaj jest. A i jeszcze doczepię się do tłumaczenia. W grze mamy polskie napisy, ale są one dość… wybiórcze. Tak, większość kwestii jest przetłumaczona, ale nadzwyczaj częstym widokiem będą oryginalne, angielskie dialogi.


Ogólny klimat produkcji jest całkiem przyjemny. Stare zamczysko, tajemnice i spowijający wszystko mrok, kreują całkiem niezłą atmosferę, a wątki ze starymi kultami, wymarłą wioską i tajemniczymi rytuałami nieźle ją podsycają. Nie ma się czego bać, co to to nie, ale nastrój grozy jest wyczuwalny.


Skoro “Black Mirror” jest przygodówką, to trzeba wspomnieć o zagadkach. Tych jest kilkanaście, ale są raczej klasyczne. Tu ułożyć jakiś szyfr, tam znaleźć jakiś przedmiot. Fajnym motywem jest pewien klucz, który z tokiem fabuły rozbudujemy, a którego poszczególne elementy możemy obracać, dostosowując go do różnych zamków. Nic jednak nie nastręcza tu większych trudności. Jest też kilka sekwencji QTE, ale banalnie prostych. Generalnie nie ma kiedy zginać. Czasem jednak postać potrafi się zaciąć i trzeba wgrać ostatni zapis. Na szczęście zdarzyło mi się to tylko dwa razy, ale jednak.


Black Mirror” okazuje się grą łatwą, krótką i w ogólnym rozrachunku dość średnią. Technicznie mogłaby być wykonana lepiej (choćby te loadingi), nie porywa opowieścią, ale kreuje całkiem miłą atmosferę. Jeśli lubicie przygodówki, można dać szansę, choć na rynku jest wiele lepszych gier.

underluk

GORE

2

STRACH

2

OCENA

5